Litwini utworzą żywy łańcuch z Wilna do granicy z Białorusią. Zarejestrowało się ok. 40 tys. osób

W niedzielę wieczorem na Litwie zostanie utworzony ludzki łańuch, łączący Plac Katedralny w Wilnie z granicą z Białorusią. W wydarzeniu pod hasłem "Droga do wolności" ma wziąć udział ok. 40 tys. osób. Jednym z jego organizatorów jest telewizyjny dziennikarz Andrius Tapinas. Inicjatywa odbędzie się dokładnie w 31. rocznicę utworzenia słynnego bałtyckiego łańucha.

"Kilkadziesiąt kilometrów od Litwy nasi bracia i siostry z Białorusi, z którymi dzielimy naszą historię i los, powstali, by walczyć o swoją wolność. Nie tak dawno byliśmy w tej samej sytuacji. Walczyliśmy również o naszą wolność, łącząc ręce w łańcuchu bałtyckim i pokojowo mówiąc światu, że chcemy być wolni" - czytamy na stronie zapowiadającej wydarzenie.

Łańcuch zostanie utworzony w niedzielę 23 sierpnia o godz. 19. Jego trasa będzie wiodła od placu Katedralnego w Wilnie do Miednik Królewskich, tuż przy granicy litewsko-białoruskiej. Jeden z organizatorów wydarzenia, dziennikarz telewizyjny Andrius Tapinas, poinformował przed kilkoma dniami, że zarejestrowało się już ok. 37 tys. uczestników. Docelowo ma być ich ponad 40 tys, trasa wynosi bowiem ok. 40 kilometrów.

Uczestnicy są zachęcani do przyniesienia ze sobą flag Litwy i Białorusi, a także ubierania się na biało. Jak podaje portal Delfi.lt, w wydarzeniu planują wziąć udział prezydent Gitanas Nauseda, a także była prezydentka Daila Grybauskaite.

Wydarzenie jest nawiązaniem do słynnego bałtyckiego łańcucha z 1989 r., kiedy to ok. 2 mln osób na terenie Litwy, Łotwy i Estonii utworzyło żywy łańcuch o długości ponad 600 km. Był to protest przeciwko panującej wówczas sytuacji politycznej.

Zobacz wideo Sylwetka Swiatłany Cichanouskiej

Protesty na Białorusi

W czwartek na Białorusi w dwunastym dniu protestów społecznych, w Mińsku, Grodnie i innych miastach znowu zbierali się młodzi ludzie na powyborcze wiece. Zwolennicy opozycyjnej kandydatki na prezydenta Swiatłany Cichanouskiej domagali się odejścia prezydenta Aleksandra Łukaszenki i przeprowadzenia nowych wyborów.

Wiece nie były liczne. Najwyżej 2-3 tysiące osób przyszło na Plac Niepodległości w Mińsku. Według komentatorów, ludzie z jednej strony są zmęczeni ciągłym protestowaniem, a z drugiej - demonstracjom nie sprzyjała pogoda - deszcz i lekkie ochłodzenie.

Podobnie nieliczne były prorządowe wiece poparcia dla polityki prezydenta Aleksandra Łukaszenki.

Niezależne media poinformowały o zatrzymaniu przez służby organizatorów strajków w zakładach samochodowych MAZ w Mińsku i kopalni soli potasowych w Soligorsku.

Ponad stu pracowników Biblioteki Narodowej Białorusi zwróciło się do władz z apelem o przywrócenie do pracy Pawła Łatuszki, dyrektora Teatru Narodowego. Został on zwolniony z pracy po tym, jak domagał się publicznie dymisji szefa MSW za bicie zatrzymanych demonstrantów na posterunkach i w aresztach.

Więcej o: