Białoruska opozycja: Są sygnały o obecności rosyjskich sił specjalnych. Czeczeni chronią Łukaszenki

Białoruska opozycja informuje, że na terenie kraju są już rosyjskie siły specjalne i oddziały współpracujące z Kremlem. - Mamy sygnały o kilkudziesięciu żołnierzach z oddziałów czeczeńskich Ramzana Kadyrowa, którzy ochraniają Aleksandra Łukaszenkę i o ekipie specjalistów, którzy podtrzymują nadawanie naszej telewizji państwowej - powiedział w rozmowie z Polskim Radiem białoruski opozycjonista Aleś Michalewicz.

Białoruski opozycjonista i wiceszef białoruskich niezależnych związków zawodowych Aleś Michalewicz powiedział Polskiemu Radiu, że coraz więcej sygnałów świadczy o tym, że na Białorusi są już rosyjskie siły specjalne. W rozmowie z moskiewskim korespondentem Maciejem Jastrzębskim ocenił jednocześnie, że najprawdopodobniej Rosja w sposób jawny nie wprowadzi swojej armii na Białoruś. 

Zobacz wideo

Białoruś. Opozycja: Na terenie kraju są już rosyjskie siły specjalne

Wcześniej o ewentualnym zwróceniu się po pomoc do Władimira Putina informował Alaksandr Łukaszenka - nie precyzowano jednak o jakiego rodzaju pomoc chodzi. - Mamy sygnały o kilkudziesięciu żołnierzach z oddziałów czeczeńskich Ramzana Kadyrowa, którzy ochraniają Alaksandra Łukaszenkę i o ekipie specjalistów, którzy podtrzymują nadawanie naszej telewizji państwowej - powiedział białoruski polityk, zwracając też uwagę na koncentrację rosyjskich oddziałów w pobliżu białoruskich granic.

Niestety z tym nie możemy niczego zrobić, ponieważ Rosja na swoim terenie może stawiać swoich żołnierzy, gdzie chce i kiedy chce

- zauważył białoruski opozycjonista.

Aleś Michalewicz podkreślił, że Alaksandr Łukaszenka jednego dnia przekonywał żołnierzy, że Rosja to wróg, a następnego zmieniał zdanie i zwracał się do Rosji po pomoc. Wskazał też, że część starej kadry wojskowej, to "koledzy ze studiów i poligonów wielu rosyjskich oficerów".

Prokurator generalny Białorusi: Wszczęto postępowanie karne ws. Rady Koordynacyjnej

Jednocześnie w białoruskich mediach przybywa stwierdzeń, że Łukaszenka może dążyć do rozwiązania protestów siłą. Trwa także zbrojenie granic. Jeszcze w czwartek Białoruś może podjąć decyzję o wzmocnieniu obrony obwodu grodzieńskiego, który graniczy z Polską i Litwą.

Z kolei prokurator generalny Białorusi Aleksander Koniuk oświadczył, że powołanie opozycyjnej Koordynacyjnej Rady to "próba przejęcia władzy". W skład jej prezydium weszło 7 osób, w tym Swiatłana Aleksijewicz - laureatka literackiej nagrody Nobla i Paweł Łatuszka, były dyrektor Teatru Narodowego, a w przeszłości ambasador w Polsce. Prokurator generalny poinformował o wszczęciu postępowania karnego i stwierdził, że działalność rady jest skierowana na niesienie szkody bezpieczeństwu narodowemu Białorusi. Z artykułu, który wymienił prokurator generalny, wynika, że członkom Koordynacyjnej Rady grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

Więcej o: