Chcieli pokazać "drugą stronę" protestów na Białorusi. Użyli zdjęcia z zamieszek w Barcelonie

Państwowa agencja informacyjna Bełta na Białorusi opublikowała spot, w którym, jak twierdziła, pokazana jest "druga strona pokojowych protestów". Jak się okazało, w materiale wykorzystano zdjęcie z ubiegłorocznych zamieszek w Barcelonie.

"TUTAJ ... MOŻESZ zobaczyć drugą stronę "pokojowych protestów". TERAZ ... DOWIEDZ SIĘ, jak wygląda to, co nie trafia do zagranicznych mediów" - tak swój materiał opublikowany za pośrednictwem komunikatora Telegram opisuje agencja informacyjna Bełta.

W krótkim spocie, wśród zdjęć z ulic na Białorusi, znalazła się też fotografia, która wzbudziła zainteresowanie m.in. autorów białoruskiego konta twitterowego "Herbata z konfiturą". Jak się okazało, było to zdjęcie z ubiegłorocznych zamieszek w Barcelonie, jego autorem był Jon Nazca z agencji Reuters.

"Bełta opublikowała film o okrucieństwach białoruskich demonstrantów, którzy wyszli na ulice na sygnał z zagranicy. Jednak ze względu na brak prawdziwych kadrów musieli wykorzystać zdjęcia z protestów w Hiszpanii" - skomentowano.

Protesty po wyborach prezydenckich na Białorusi

Wtorek jest dziesiątym dniem powyborczych protestów białoruskiej opozycji. Domaga się ona odejścia od władzy prezydenta Alaksandra Łukaszenki, który rządzi krajem od 26 lat. W Mińsku i innych miastach Białorusi od czasu zakończenia wyborów prezydenckich, czyli od 9 sierpnia, codziennie dochodzi do wielotysięcznych demonstracji Białorusinów, którzy uważają, że wyniki głosowania zostały sfałszowane.

Kilka dni temu do protestów przyłączyły się największe zakłady pracy na Białorusi: "Azoty" z Grodna, kopalnie soli z Soligorska, zakłady ciężarówek z Żodzina i mińskie zakłady traktorowe MTZ.

Prezydent Alaksandr Łukaszenka, który odwiedził w poniedziałek stołeczne zakłady produkujące podwozia do pojazdów wojskowych, próbował przekonać robotników, że w kraju protestuje mniejsza część załóg. W odpowiedzi robotnicy zaczęli skandować "uchadi" czyli "odejdź". O tym, jak bardzo sytuacja na Białorusi jest poważna, może świadczyć fakt, że prezydent do fabryki przyleciał śmigłowcem, chociaż jego rezydencja jest od niej oddalona o około 30 kilometrów.

Zobacz wideo 14 sierpnia. Dźwięk klaksonów w Mińsku
Więcej o: