Białoruski opozycjonista o Łukaszence: On się zwyczajnie boi o swoje życie

Białoruski opozycjonista Aleksander Milinkiewicz w rozmowie z Polskim Radiem stwierdził, że "Alaksandr Łukaszenka zaczął się bać o swoją przyszłość". Dodał również, że po raz pierwszy w historii naród tak bardzo się zjednoczył.

Przewodniczący ruchu "O Wolność" w rozmowie z moskiewskim korespondentem Polskiego Radia Maciejem Jastrzębskim zauważył wyraźne zmiany w nastawieniu białoruskiego narodu. Według niego "wśród ludzi wychodzących na ulice jest coraz więcej takich, którzy już zwalczyli poniżający ich godność strach".

Aleksander Milinkiewicz twierdzi, że Łukaszenka "boi się o swoje życie"

Milinkiewicz twierdzi, że prezydent Białorusi zaczął obawiać się o swoją przyszłość. - Łukaszenka boi się nie tylko o swoją polityczną przyszłość jako dyktator, ale on się zwyczajnie boi o swoje życie - powiedział.

Co więcej, według przewodniczącego ruchu "O Wolność" sam Łukaszenka zdaje sobie sprawę, że nie ma zbyt wielu chętnych, którzy daliby mu gwarancję bezpiecznego wyjścia z polityki. - Ja nie znam nikogo takiego, kto chciałby i mógłby dać Łukaszence takie gwarancje - dodał.

Nie ustają protesty na Białorusi. Mieszkańcy tworzą łańcuchy solidarności

Konflikty i starcia na ulicach wielu białoruskich miast nie ustają. Społeczeństwo w dalszym ciągu domaga się podania prawdziwych wyników niedzielnych wyborów prezydenckich, a także wypuszczenia na wolność więźniów politycznych i zaprzestania przemocy ze strony milicyjnego OMON-u.

Do protestów i strajków dołączają się także pracownicy wielu firm. Taka sytuacja miała miejsce na placu w Żłobinie, gdzie zebrało się kilkuset robotników z miejscowej huty czy w Grodnie, gdzie protestowali pracownicy zakładów meblowych. W Mińsku z kolei swoje niezadowolenie głośno wyrazili zatrudnieni w zakładach elektrotechnicznych.

Dodatkowo w wielu miastach mieszkańcy tworzą tzw. łańcuchy solidarności. Ustawiają się wzdłuż głównych ulic w białych lub jasnych ubraniach, pokazując w ten sposób znak pokojowego protestu.