Białoruś. Dramatyczne relacje aresztowanych. "Milicja gwałci za pomocą pałek", "Jak gestapo"

Protesty na Białorusi wciąż trwają, choć przyjęły nieco inną formę. Są spokojniejsze, w zakładach pracy zaczynają się strajki, a na ulice coraz częściej wychodzą kobiety. Jednak wciąż docierają dramatyczne relacje z zatrzymań demonstrantów.

W czasie powyborczych protestów na Białorusi zatrzymano około siedmiu tysięcy osób. Część z nich już wypuszczono do domów z powodu przepełnienia aresztów - donoszą lokalne media.

Służby aresztują na dwa sposoby. Pierwszy sposób jest wtedy, kiedy w pobliżu jest prasa. Są wtedy, nazwijmy to, "bardziej uprzejmi". Drugi sposób jest brutalniejszy, wtedy, kiedy nikt nie nagrywa

- powiedziała w rozmowie z TVN24 fotoreporterka Marina Serebriakowa.

"Milicja gwałci za pomocą pałek i innych przedmiotów!"

Na kanale NEXTA zostało opublikowane wstrząsające nagranie, na którym kobieta opowiada o tym, co przeżyła w areszcie. Jak informuje, była bita przez dziesięciu mężczyzn, a także grożono jej śmiercią oraz gwałtem.

Na Twitterze pojawiły się także zdjęcia osób, które były katowane w areszcie.

Milicja Łukaszenki nie tylko zabija i rani ludzi. Otrzymujemy wiele raportów od lekarzy o strasznych torturach, jakich doświadczają tysiące osób przebywających w areszcie. Milicja gwałci za pomocą pałek i innych przedmiotów!

- napisał bloger NEXTA.

Czytaj więcej: Brutalne nagranie z Białorusi. Milicjant wyciągnął broń palną, drugi katował zatrzymanego pałką

Ktoś, kogo znam, wyszedł dzisiaj na wolność, został mocno pobity, na całym ciele miał ślady. Zaraz po zatrzymaniu 80 więźniów musiało zostać 24 godziny na dziedzińcu, a cały tłum dostał dwie butelki wody i bochenek chleba. W ciągu następnych dwóch dni 40 mężczyzn zostało umieszczonych w pięcioosobowej celi.
Przez cały ten czas był bity, w noc jego nagłego uwolnienia jego i kilkadziesiąt innych osób zabrano na dziedziniec, twarzą do ziemi, ponownie pobito pałkami policyjnymi. Zagrożono, że jeżeli powie o tym komuś, wróci do więzienia i nigdy go nie opuści

- relacjonuje dziennikarka Hanna Liubakova.

"Brzmi, jak gestapo"

Poza drastycznymi zdjęciami i relacjami w sieci pojawiły się również nagrania, na których słychać krzyki z aresztów.

Brzmi, jak gestapo.
Czujemy się, jakbyśmy żyli w średniowieczu

- piszą dziennikarze.

O brutalności białoruskich służb opowiedział także 24-letni polski student, którego zwolniono z aresztu. - Od razu wsadzono nas do więźniarki i tam zmuszono nas do klęczenia na kolanach. Wtedy zostaliśmy pobici po raz pierwszy - powiedział Kacper Sienicki. Całą relację mężczyzny można przeczytać TUTAJ.

Zobacz wideo Brutalne starcia białoruskiej policji z protestującymi. Trwają strajki mieszkańców po sfałszowanych wyborach prezydenckich