Białoruś. Polak zwolniony z aresztu o brutalności służb: To było kilkanaście godzin tortur

Przepełnione cele w aresztach, brak jedzenia i bicie zatrzymanych. Tak opisują pobyt w aresztach i na posterunkach milicji Białorusini. Podobny los spotkał zatrzymanego w Mińsku 24-letniego Polaka. - Zatrzymanie było dosyć brutalne - opowiada.
Zobacz wideo Brutalne starcia białoruskiej policji z protestującymi. Trwają strajki mieszkańców po sfałszowanych wyborach prezydenckich

Podczas powyborczych protestów na Białorusi zatrzymano około 7 tysięcy osób. Część z nich już wypuszczono do domów, jak opisują lokalne media z powodu przepełnienia aresztów.

Białoruś. Polak zwolniony z aresztu: To było kilkanaście godzin tortur

Obywatel Polski Kacper Sienicki został zatrzymany w Mińsku 9 sierpnia, gdy wychodził z kolegą z kawiarni. W rozmowie z Polskim Radiem mówi, że najtrudniejsze były pierwsze godziny po zatrzymaniu.

Zatrzymanie było dosyć brutalne. Od razu wsadzono nas do więźniarki i tam zmuszono nas do klęczenia na kolanach. Wtedy zostaliśmy pobici po raz pierwszy. Potem przewieziono nas na komisariat, do takich piwnic MSW. I tam rozpoczął się cały proces, który trwał kilkanaście godzin. To był proces tortur i znęcania się psychicznego nad nami

 - mówi Kacper Sienicki.

Polak dodaje, że potem został przewieziony do aresztu w podstołecznym mieście Żodzina.

W celi było 8 łóżek i 19 osób. Była duża solidarność między nami i atmosfera bardzo podniosła - wszyscy się nawzajem wspierali. Zawiązały się różne nowe przyjaźnie. Spośród tych trzech dni po areszcie ten etap spędzony w więzieniu był raczej tym najbardziej znośnym do przeżycia, gdyż już nie byliśmy bici i wspieraliśmy się najbardziej

- powiedział Polak.

Kacper Sienicki wraz z innym obywatelem Polski zostali w czwartek uwolnieni z aresztu w mieście Żodzina. Natychmiast zaopiekowali się nimi polscy dyplomaci z Ambasady Polski w Mińsku. 

Zobacz wideo Zamieszki na Białorusi. Ludzie budują barykady na ulicach Mińska