Białoruś. Pięciolatka została ranna. Auto jej rodziców staranowało wojsko, choć nawet nie protestowali

Pięcioletnia Julia z Grodna trafiła do szpitala po tym, jak samochód wojskowy wjechał w auto, którym podróżowała wraz z rodzicami. Para próbowała przejechać przez miasto, aby dotrzeć do domu i nie brała udziału w demonstracji. Mimo to tata Julii został zatrzymany.

Do zdarzenia doszło we wtorek 11 sierpnia. Małżeństwo Białorusinów i ich pięcioletnia córka Julia podróżowali samochodem przez Grodno, próbując dojechać do domu. Kiedy przejeżdżali w pobliżu protestujących, zauważyli, że funkcjonariusze OMON-u rozbijają szyby kolejnych pojazdów, używając w tym celu pałek. Kiedy próbowali ominąć mundurowych, w tył ich samochodu wjechał wojskowy pojazd.

Uczestniczka protestów na BiałorusiProtesty na Białorusi. "Ta rewolucja jest dowodzona przez kobiety"

Ranny kierowca usiłował odjechać z miejsca zdarzenia, żeby zawieść do szpitala pokiereszowaną córkę, ale uniemożliwili mu to milicjanci. Mężczyzna został zatrzymany na całą noc, a jego samochód odholowany na płatny parking - relacjonuje "Fakt". Mama 5-letniej Julii zabrała ją do szpitala. Dziecku zrobiono tomografię komputerową i zaszyto ranę ciętą na głowie. Dziewczynce nie zagraża niebezpieczeństwo. Kiedy była w szpitalu, zapytała: "Mamo, czy zaatakowali nad bandyci?".

Protest w fabryceBiałoruś. Pracownicy fabryki nie uznali wyników wyborów [WIDEO]

Wybory na Białorusi. Wojsko i milicja tłumią protesty

W niedzielę 9 sierpnia na Białorusi zakończyły się wybory prezydenckie. Kiedy ogłoszono, że według wyników exit poll wygrał Alaksandr Łukaszenka, tysiące Białorusinów wyszły na ulice. Protestujący od kilku dni domagają się ustąpienia rządzącego od 1994 roku dyktatora i sprzeciwiają się fałszowaniu wyborów. Manifestacje przeciwko reżimowi są jednak brutalnie tłumione. W demonstracjach przeciwko Alaksandrowi Łukaszence zginęły co najmniej dwie osoby, a kilkaset zostało rannych. Szacuje się, że służby mundurowe zatrzymały już sześć tysięcy manifestantów. 

Zobacz wideo Brutalne starcia białoruskiej policji z protestującymi. Trwają strajki mieszkańców po sfałszowanych wyborach prezydenckich