USA o wyborach na Białorusi: Jesteśmy niewiarygodnie głęboko rozczarowani. Podejmiemy niezbędne kroki

Szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo, który obecnie przebywa w stolicy Czech, krytycznie wypowiedział się na temat użycia siły wobec pokojowo nastawionych demonstrantów na Białorusi.

Mike Pompeo zapowiedział również, że władze USA będą pracowały nad tym, aby we współpracy ze swoimi partnerami w Europie odpowiednio zareagować na represje - przekazuje Departament Stanu Stanów Zjednoczonych.

Białoruś: już dwie ofiary śmiertelne starć opozycji i milicji. 'Ta paskudna władza zabiła mego syna'Białoruś. Noblistka do Łukaszenki: Odejdź, póki nie jest za późno

Mike Pompeo zapewnia reakcję na wydarzenia na Białorusi

W wywiadzie dla Radia Wolna Europa szef amerykańskiej dyplomacji powiedział, że USA "pragnie, aby konflikt zakończył się pozytywnie dla białoruskiego narodu". - Podejmiemy niezbędne kroki, by tak się właśnie stało - zapewniał.

Zdaniem Pompeo praktycznie każdego dnia na Białorusi dochodzi do sytuacji, które nie powinny mieć miejsca. Według niego cały świat jest świadkiem tego, że "brutalna siła jest używana wobec pokojowo nastawionych manifestantów w sposób absolutnie niewspółmierny z tym, jak do takich protestów należy podchodzić".

Niewykluczone przerwy w dostawie ropy na Białoruś

Jednocześnie Pompeo oznajmił, że Biały Dom jak dotąd nie podjął ostatecznej decyzji co do tego, jaka będzie jego reakcja na konflikty na Białorusi. Zapewnił jednak, że kraj jest "niewiarygodnie głęboko rozczarowany przebiegiem wyborów na Białorusi", które "powinny były być bardziej wolne i bardziej uczciwe".

Protesty w Mińsku. 11.08.2020 r.Białoruś: nie żyje 25-latek zatrzymany w Homlu

Stany Zjednoczone dostarczają na Białoruś ropę. Zapytany o to, czy powyborcze protesty i ich brutalne tłumienie wpłyną na jakość współpracy na tej linii, Pompeo przyznał, że Waszyngton "będzie musiał jeszcze nad tym popracować".

Zobacz wideo Brutalne starcia białoruskiej policji z protestującymi. Trwają strajki mieszkańców po sfałszowanych wyborach prezydenckich