Białoruś. Dwie ofiary śmiertelne starć. Noblistka do Łukaszenki: Odejdź, póki nie jest za późno

Dwie ofiary śmiertelne, około 200 rannych i ponad 6 tysięcy zatrzymanych. To najnowszy bilans powyborczych starć białoruskiej opozycji i sił rządowych. Drugą ofiarą protestów jest 25-latek z Homla. Apel do prezydenta Alaksandra Łukaszenki wystosowała białoruska noblistka, Swiatłana Aleksijewicz.
Zobacz wideo Brutalne starcia białoruskiej policji z protestującymi. Trwają strajki mieszkańców po sfałszowanych wyborach prezydenckich

Media informują, że w Homlu zmarł mężczyzna zatrzymany przez milicyjny OMON. 25-letni chłopak miał poczuć się ponoć źle po procesie sądowym i umrzeć w szpitalu. Wcześniej prawdopodobnie przez wiele godzin był przetrzymywany na słońcu w więźniarce, milicyjnym samochodzie do przewozu aresztowanych. 25-latek to druga ofiara protestów powyborczych na Białorusi.

"Matka chłopaka, który zmarł po zatrzymaniu w Homlu: Chcę tylko, by ludzie wiedzieli, że ta paskudna władza zabiła mego syna" - zrelacjonował na Twitterze jej słowa Andrzej Poczobut.

Protesty w Mińsku. 11.08.2020 r.Białoruś: nie żyje 25-latek zatrzymany w Homlu

Białorusini znów wyszli na ulicę. W Mińsku powstały łańcuchy solidarności

Na Białorusi w niedzielę odbyły się wybory prezydenckie. Według miejscowej Centralnej Komisji Wyborczej, wygrał je urzędujący prezydent Alaksandr Łukaszenka, zdobywając ponad 80 procent głosów. Opozycja uważa, że wyniki zostały sfałszowane i codziennie organizuje protesty.

W środę w Mińsku i innych miastach najpierw odbyły się tak zwane łańcuchy solidarności. Biorące w nich udział kobiety protestowały przeciwko brutalności milicji, domagając się zaprzestania przemocy wobec uczestników antyrządowych demonstracji.

Wieczorem grupy młodych ludzi w wielu miastach znów protestowały przeciwko wybraniu Alaksandra Łukaszenki na kolejną kadencję. Milicjanci wszędzie starali się rozproszyć grupy ludzi przy użyciu pałek, gazów łzawiących i gumowych kul.

Białoruś: Władze zwolniły z aresztów część zatrzymanych

Z aresztów na Białorusi w nocy ze środy na czwartek wypuszczono na wolność część zatrzymanych osób - donoszą lokalne media. Dziennikarze zastanawiają się nad przyczyną przedterminowych zwolnień.

Portal internetowy gazety "Nasza Niwa" pisze, że w nocy wypuszczono z aresztu w podstołecznym Żodzinie około 150 osób. Autor publikacji jest zdania, że powodem mogło być przepełnienie aresztu. Według jego relacji cele są przeładowane. W areszcie w Żodzinie, podobnie jak w Mińsku, na jedno łóżko przypada 5 zatrzymanych.

Według napływających informacji również w Homlu w nocy wypuszczono kilkadziesiąt osób, które zostały zatrzymane 9 sierpnia i dostały kary po 10-15 dni aresztu. Termin ich zwolnienia jeszcze nie upłynął.

Protest w fabryceBiałoruś. Pracownicy fabryki nie uznali wyników wyborów [WIDEO]

Apel Swiatłany Aleksijewicz do Alaksandra Łukaszenki

Tymczasem apel do Alaksandra Łukaszenki wystosowała białoruska noblistka, Swiatłana Aleksijewicz.

Odejdź, póki nie jest za późno, zanim nie wepchniesz narodu w straszną otchłań wojny domowej. Nikt tu nie chce krwi czy Majdanu. To tylko Ty chcesz władzy

- powiedziała w wywiadzie dla Radia Wolna Europa. Dodała, że ceni Swiatłanę Cichanouską, która jej zdaniem "zrobiła, co mogła". Zdaniem Aleksijewicz teraz "na pierwszy plan" powinni wyjść mężczyźni. - To czas na Front Narodowego Ocalenia Białorusi - powiedziała. Tym samym odniosła się do planów przebywającego na Ukrainie białoruskiego opozycjonisty Walera Capkały, który zapowiedział powstanie frontu, który będzie miał na celu mobilizację białoruskiego społeczeństwa do walki przeciwko Łukaszence.