W Senacie z flagami demokratycznej Białorusi. Przyjęto rezolucję z apelem m.in. do Łukaszenki

Do władz Białorusi z prezydentem Alaksandrem Łukaszenką na czele polski Senat zaapelował o zaprzestanie represji i uwolnienie protestujących. W przyjętej rezolucji znalazł się także apel do władz Polski i instytucji międzynarodowych i unijnych - o działania wobec sytuacji na Białorusi.

Senat zaapelował do rządu Białorusi o zaprzestanie represji, uwolnienie zatrzymanych i szacunek wobec własnych obywateli. W rezolucji senatorowie domagają się też działań w tej sprawie ze strony instytucji unijnych i innych międzynarodowych, a także polskiego rządu i prezydenta. Projekt rezolucji przyjęto jednomyślnie.

Sprawozdawca komisji Bogdan Klich z Platformy Obywatelskiej podkreślił, że ważny jest jednolity głos polskiej strony w tej sprawie, podobnie jak miało to miejsce podczas Pomarańczowej Rewolucji na Ukrainie czy Majdanu dziewięć lat później. Zaznaczył, że ta rezolucja jest apelem, aby na Białorusi zaczęto szanować zasady dialogu. Dodał, że dotyczy to także mniejszości, w tym licznej mniejszości polskiej na Białorusi.

Wicemarszałek Senatu Marek Pęk z PiS powiedział, że sytuacja na Białorusi jest dramatyczna i wymaga reakcji Narodu Polskiego, który jest szczególnie doświadczony w walce o wolność i niezależność. Zaznaczył, że Polacy mają szczególny mandat moralny i polityczny, aby wypowiadać się w tych sprawach i wezwać społeczność międzynarodową do konkretnych reakcji. 

Za rezolucją zagłosowało 86 senatorów - wszyscy obecni na posiedzeniu. Senatorowie pokazali też biało-czerwono-białe, historyczne flagi Białorusi, które obecnie są symbolem walki o demokratyczną i w pełni niezależną Białoruś (obowiązująca od 1995 roku flaga państwowa ma kolory biały, czerwony i zielony i jest zmienioną wersją flagi Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej).

Wcześniej senatorowie spierali się, czy w rezolucji powinno się znaleźć wezwanie do działania polskich władz i czy nie poszerzyć adresatów rezolucji o liderów europejskich partii politycznych.

Kolejne akty solidarności z białoruskim społeczeństwem 

W kolejnych dniach protestów po wyborach na Białorusi pojawiają się nowe akty solidarności ze społeczeństwem, które nie akceptuje nieuczciwych wyborów i represji ze strony władz. 

Policja w Moskwie rozpędziła akcję solidarności z Białorusią. Od czterech dni kilkaset osób gromadziło się przed białoruską ambasadą, aby w ten sposób wesprzeć białoruską opozycję walczącą z dyktaturą Aleksandra Łukaszenki. Jak informuje moskiewski korespondent Polskiego Radia, tym razem rosyjska policja odepchnęła uczestników demonstracji od budynku białoruskiej misji dyplomatycznej. Funkcjonariusze zatrzymali od 5 do 10 osób.

Białorusini mieszkający w USA proszą polską diasporę w Stanach Zjednoczonych o pomoc. Apelują o wspólne naciski na amerykański i europejskie rządy, by interweniowały w sprawie "przemocy wobec pokojowych demonstrantów", którzy od niedzieli protestują na ulicach białoruskich miast. Protestujący są przekonani, że wybory zostały sfałszowane.

Czwarty dzień protestów po wyborach

Na Białorusi w ramach akcji protestu w środę zostały zorganizowane tak zwane łańcuchy solidarności. Ludzie w różnych miastach ustawiają się w łańcuchy, domagając się zaprzestania stosowania przemocy przez służby specjalne wobec uczestników pokojowych demonstracji. To czwarty dzień protestów, które zaczęły się w niedzielę po wyborach. 

W Mińsku w południe łańcuch solidarności na placu przed centralnym bazarem Kamarouka utworzyło kilkaset kobiet ubranych na biało. Potem łańcuch solidarności uformowali mieszkańcy Mozrza i Brześcia. Przez centrum Homla - drugiego co do wielkości miasta Białorusi - przeszła kolumna młodych kobiet z białymi i czerwonymi kwiatami - to nawiązanie do historycznej białoruskiej biało-czerwono-białej flagi narodowej. Pod wieczór w Mińsku naprzeciwko Uniwersytetu Medycznego w dużej grupie zebrali się stołeczni lekarze ubrani w białe fartuchy. Na rozmowy przyjechał do nich minister zdrowia Uładzimir Karanik.