Białoruś. Ponad tysiąc zatrzymanych po kolejnej nocy protestów. MSZ apeluje do Polaków

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Białorusi podało, że w nocy z wtorku na środę zatrzymano ponad tysiąc protestujących. Za nami trzecia noc demonstracji, które wybuchły po ogłoszeniu zwycięstwa Alaksandra Łukaszenki w wyborach prezydenckich.
Zobacz wideo "Łukaszenka zaczął wojnę". Białoruscy manifestanci opowiadają o starciach z policją

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Białorusi poinformowało, że w ciągu nocy zostało rannych 51 protestujących i 14 policjantów. Ogółem w trakcie protestów zginęła jedna osoba, a kilkaset odniosło obrażenia. W szpitalach na Białorusi jest około 200 rannych podczas demonstracji osób. 

Białoruś. Ponad 1000 zatrzymanych w ciągu jednej nocy

W Brześciu funkcjonariusze strzelali do demonstrantów z broni palnej. Rządowa agencja prasowa "Biełta" poinformowała, że w Brześciu grupa mężczyzn uzbrojona w metalowe pręty zaatakowała funkcjonariuszy OMON-u. Milicjanci najpierw oddali strzały ostrzegawcze, a potem zaczęli strzelać w stronę tłumu. Jedna osoba została ranna. Według "Biełty", w całym kraju doszło do pięciu prób przejechania samochodami milicjantów i żołnierzy wojsk wewnętrznych.

Białoruska milicja twierdzi, że wczoraj ludzie zbierali się na wiece w 25 miejscowościach. W trakcie starć ucierpiało ponad 50 osób. Zatrzymano ponad tysiąc demonstrantów. To oznacza, że od niedzieli, czyli od początku powyborczych demonstracji, na Białorusi zatrzymano już ponad 6 tysięcy ludzi.

Oświadczenie ministrów spraw zagranicznych krajów nordyckich i bałtyckich

Wspólne oświadczenie w sprawie ostatnich wydarzeń na Białorusi wydali ministrowie spraw zagranicznych krajów nordyckich i bałtyckich. Napisali, że wybory prezydenckie na Białorusi odbyły się z naruszeniem zasad demokracji i prawa.

W kontekście ostatnich wydarzeń na Białorusi ministrowie spraw zagranicznych Danii, Estonii, Finlandii, Islandii, Łotwy, Litwy, Norwegii i Szwecji wyrazili poważne zaniepokojenie przemocą powyborczą w odpowiedzi na powszechne oszustwa wyborcze. Jesteśmy bardzo zaniepokojeni doniesieniami o obrażeniach odniesionych przez demonstrantów.
9 sierpnia 2020 wybory prezydenckie na Białorusi odbyły się z naruszeniem zobowiązań międzynarodowych oraz ogólnie przyjętych zasad demokracji i państwa prawa i nie były ani wolne, ani uczciwe.
Wzywamy białoruskie władze do zaprzestania prześladowań przeciwników politycznych, do natychmiastowego uwolnienia wszystkich nielegalnie przetrzymywanych oraz do poszanowania praw i wolności człowieka. Wzywamy białoruskie władze do niezwłocznego podjęcia prawdziwego dialogu politycznego z opozycją w celu zapobieżenia dalszej przemocy. Pozostajemy wierni obywatelom Białorusi i będziemy uważnie śledzić rozwój wydarzeń.

- brzmi oświadczenie.

MSZ apeluje do Polaków na Białorusi, aby unikali zgromadzeń

Wśród zatrzymanych na Białorusi są także polscy obywatele. Wydział konsularny polskiej ambasady w Mińsku potwierdził informację o zatrzymaniu trzech Polaków w związku z protestami na Białorusi.

Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz powiedział w TVP Info, że polski ambasador na Białorusi interweniował w sprawie zatrzymanych u miejscowych władz. Wezwał też przebywających na Białorusi Polaków do zachowania ostrożności. - Apelujemy o zdrowy rozsądek. Wszyscy widzimy, jak wygląda sytuacja na Białorusi, więc zalecałbym unikanie zgromadzeń - powiedział wiceminister. Dodał, że przy tak dużym napięciu może dojść do różnych, także fatalnych, pomyłek.

Na Białorusi trzeci dzień trwają protesty po wyborach prezydenckich. Białorusini demonstrują swoje niezadowolenie z faktu, że ich zwycięzcą został ogłoszony obecny prezydent, Alaskandr Łukaszenka, a nie Swiatłana Cichanouska, która obecnie wraz z dziećmi przebywa na Litwie.

Więcej o: