Wiceszef MSZ potwierdza, że na Białorusi zatrzymano polskich studentów. "Będziemy interweniowali"

Wiceszef MSZ Paweł Jabłoński potwierdził zatrzymanie polskich studentów na Białorusi. Wcześniej, we wtorek wieczorem, informację tę przekazał poseł KO Michał Szczerba. RMF FM w środę rano podało, że wśród zatrzymanych też trzeci obywatel Polski.
Zobacz wideo Zamieszki na Białorusi. Ludzie budują barykady na ulicach Mińska

Michał Szczerba z KO przez ostatnie dni był na Białorusi. We wtorek wieczorem poinformował o zatrzymaniu dwóch polskich studentów w Mińsku.

W środę rano Patryk Michalski z RMF FM poinformował, że według najnowszych doniesień trzy, a nie dwie osoby z Polski zostały zatrzymane przez białoruskie służby.

Wiceszef MSZ potwierdza zatrzymanie polskich studentów na Białorusi

Wiceszef MSZ w rozmowie z Polskim Radiem potwierdził, że resort wie o zatrzymaniu Polaków na Białorusi. - Ja również byłem w kontakcie z posłem Szczerbą i mi te informacje przekazywał. Działamy - będzie ta pomoc udzielona - powiedział Paweł Jabłoński.

Nasi dyplomaci są na miejscu, w kontakcie, będziemy w tej sprawie interweniowali, nie zostawimy tych osób bez pomocy

- dodał.

Zdaniem Jabłońskiego, na Białorusi w kolejnych dniach także może dochodzić do brutalnych działań milicji. Jego zdaniem wszystko zależy od reakcji opinii międzynarodowej i UE.

Myślę, że prezydent Łukaszenka czuje, że jego realna legitymizacja - a nie ta, która wynika z oficjalnych wyników wyborów - została bardzo poważnie naruszona. W związku z tym, nadal będzie prawdopodobnie próbował eskalować. Bardzo dużo zależy od tego, jakie działania podejmie Unia Europejska i społeczność międzynarodowa. Polska będzie się domagała tego, żeby te działania były podejmowane, żeby były podjęte jak najszybciej

- powiedział.

Białoruskie media: 200 osób w szpitalach po demonstracjach

W szpitalach na Białorusi jest około 200 osób, które odniosły obrażenia podczas ostatnich demonstracji. W Mińsku i innych miastach od niedzieli trwają protesty osób, zdaniem których wybory zostały sfałszowane i które nie uznają kolejnego zwycięstw wyborczego rządzącego od 26 lat Białorusią Alaksandra Łukaszenki.

Gazeta "Komsomolskaja Prawda w Białorusi" poinformowała, że większość poszkodowanych ma lekkie obrażenia. Kilku pacjentów potrzebowało operacji. W szpitalu w Mińsku na oddziale reanimacji jest 29-letni mężczyzna, który miał poważną ranę głowy. W szpitalach są również funkcjonariusze OMON-u, którzy ucierpieli w starciach z demonstrantami.

Z apelem do władz o powstrzymanie użycia siły wobec demonstrantów wystąpiła Marija Kaleśnikowa, współpracowniczka opozycyjnej kandydatki na prezydenta Swiatłany Cichanouskiej i była szefowa sztabu wyborczego bankiera Wiktara Babaryki. - Prosimy władze o powstrzymanie użycia siły i usłyszenie woli narodu - powiedziała Marija Kaleśnikowa. - Ci ludzie nigdzie nie znikną i nie będą mogli zapomnieć tego, co się dzieje. Im potrzebne są zmiany. - dodała. Marija Kaleśnikowa to obecnie najbardziej znana polityk ze sztabu opozycyjnej kandydatki na prezydenta, pozostająca na Białorusi i będąca na wolności.

Cichanouska, przez wielu uważana za faktyczną zwyciężczynię wyborów, razem z dziećmi przebywa obecnie na Litwie. Zdaniem komentatorów, kobieta została zmuszona do nagrania odczytanego z kartki oświadczenia, w którym wzywa obywateli m.in. do tego, by "szanowali prawo" i nie wchodzili w konfrontacje z policją.