Białoruś. Apel matki polskiego studenta. "Płaczę i błagam Was o udostępnianie tego postu"

We wtorek pojawiła się informacja, że podczas protestów na Białorusi milicja zatrzymała dwóch polskich studentów. W mediach społecznościowych został zamieszczony apel matki jednego z nich. Kobieta straciła kontakt z synem w poniedziałek. - Pojechał, by wesprzeć duchem swoich przyjaciół Białorusinów. Mam nadzieję, że nic mu nie jest i szybko się do mnie odezwie - napisała.

We wtorek poseł Platformy Obywatelskiej Michał Szczerba, który przebywał w Mińsku, informował, że wśród zatrzymanych stolicy Białorusi jest dwóch studentów z naszego kraju. We wtorek rano wiceminister spraw zagranicznych do spraw polityki wschodniej i azjatyckiej, Marcin Przydacz, powiedział, że ambasador Polski na Białorusi interweniował w sprawie trzech Polaków, zatrzymanych w Mińsku. 

Białoruś. Dwóch polskich studentów miało zostać zatrzymanych

Niestety wszystko wskazuje na to, że wśród zatrzymanych w Mińsku jest dwóch polskich studentów. Skontaktowały się ze mną ich rodziny, które utraciły wczoraj wieczorem z nimi kontakt. Otrzymałem zapewnienie od Pana Ambasadora, że konsul zajął się ich odnalezieniem

- napisał na Twitterze.

Czytaj więcej: Powyborcze protesty na Białorusi. Szczerba: Wśród zatrzymanych jest dwóch polskich studentów

"Nie wiem gdzie go wywieziono i nie wiem co robić"

Na Facebooku pojawił się apel matki jednego ze studentów, Kacpra Sienickiego, który wraz z kolegą Witkiem Dobrowolskim miał zostać zatrzymany przez milicję w Mińsku.

Od wczoraj [od poniedziałku - przyp.red.] nie mam z nim kontaktu. Także nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ambasada RP w Mińsku nie są obecnie w stanie mi pomóc. Nie wiem gdzie go wywieziono i nie wiem co robić. Płaczę i błagam Was o udostępnianie tego postu, bo tylko nagłaśniając tę sprawę mogę cokolwiek teraz zrobić. Kacper skończył Studia Europy Wschodniej, stąd jego zainteresowania. Pojechał, by wesprzeć duchem swoich przyjaciół Białorusinów. Mam nadzieję, że nic mu nie jest i szybko się do mnie odezwie. Pomóżcie proszę

- napisała Aneta Sienicka.

Czytaj także: Mińsk - spokojny za dnia, krwawy w nocy. Polski dziennikarz relacjonuje wydarzenia na Białorusi

W rozmowie z "Wprost" kobieta powiedziała, że kontakt z synem się urwał w poniedziałek o godz. 18:00. O 19:00 we wtorek miał być już w Warszawie. Dodaje, że 24-latek zdążył się jeszcze odprawić na ten lot. O zatrzymaniu syna wie z ambasady.

Dowiedziałam się nieoficjalnie z ambasady w Mińsku, która niestety nie uzyskała potwierdzenia, ale od postronnych osób wie, że zatrzymano dwóch Polaków, z których jeden miał wylecieć dzisiaj [we wtorek - przyp.red.] do Polski

- powiedziała w rozmowie z "Wprost". W sprawie 24-latka medium wysłało zapytania do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, czeka na odpowiedź.

Zobacz wideo Zamieszki na Białorusi. Ludzie budują barykady na ulicach Mińska

Wybory na Białorusi i zamieszki

We wtorek na Białorusi doszło do kolejnych starć demonstrantów z milicyjnym OMON-em. Wiele osób demonstrowało swoje niezadowolenie z faktu, że zwycięzcą wyborów prezydenckich, na razie nieoficjalnie, został ogłoszony obecny prezydent Alaksandr Łukaszenka.

W nocy z wtorku na środę demonstracje koncentrowały się w odległych od centrum dzielnicach Mińska: Kamienna Horka i Sierebranka. Wielu Białorusinów przyszło też na ulicę Prytyckiego, aby złożyć kwiaty w miejscu, gdzie dzień wcześniej zginął demonstrujący mężczyzna. W starciach z milicyjnym OMON-em uczestniczyły setki ludzi. To mniej niż w poprzednich dniach. Zdaniem komentatorów, miał na to wpływ wyjazd na Litwę opozycyjnej kandydatki na prezydenta Swiatłany Cichanouskiej i fakt, że rzez ostatnie dwa dni na Białorusi zatrzymano w sumie pięć tysięcy demonstrantów. Milicjanci, tak jak wcześniej, do rozpędzania tłumów używali granatów hukowych i gumowych kul.

We wtorek odbyły się procesy sądowe zatrzymanych demonstrantów. Za niepodporządkowanie się poleceniom milicji ludzi skazywano na grzywny i na kary od kilku do 25 dni aresztu. Procesy sądowe odbyły się między innymi w Mińsku, Żodzinie, Grodnie i Bobrujsku.

Czytaj więcej: Trzeci dzień protestów po wyborach na Białorusi. Trwają brutalne zatrzymania przez milicję