Protesty po wyborach na Białorusi. Szef MSW: Nie pozwolimy na destabilizację sytuacji w kraju

Trwają kolejne protesty po wyborach prezydenckich na Białorusi. Starcia białoruskich służb specjalnych i demonstrantów mają miejsce m.in. w Mińsku i Brześciu. Minister spraw wewnętrznych Białorusi Juryj Karajeu zapowiedział, że kraj ma "wystarczająco sił i środków", by nie dopuścić do "destabilizacji".

Trwają starcia między służbami porządkowymi a osobami protestującymi w Mińsku oraz innych miastach. Dziennikarze informują o wykorzystywanych przez służby granatach szturmowych i gumowych kulach.

Wiadomo o śmierci jednego z demonstrantów, który miał zginąć w stolicy Białorusi. Ranna w nogę została dziennikarka gazety "Nasza Niwa" Natalia Łubniewska. W Mińsku cały czas słychać trąbiące auta i od czasu do czasu syreny karetek pogotowia.

Relacja na żywo Gazeta.pl >>>

- Oświadczamy, że nie pozwolimy na destabilizację sytuacji w kraju. Jest na to wystarczająco dużo sił i środków - stwierdził w białoruskiej telewizji STV Juryj Karajeu, minister spraw wewnętrznych Białorusi.

- Ostrzegamy, że wszelkie naruszenia prawa będą stłumione, a sprawcy zostaną postawieni przed sądem zgodnie z prawem - dodał.

 Protesty na Białorusi

W Brześciu demonstranci obrzucali interweniujących milicjantów kawałkami betonu. W Grodnie w centrum widać około 300 protestujących ale na razie obyło się bez incydentów. Portal internetowy "TUT.by" poinformował, że do zatrzymań demonstrantów doszło w Lidzie, Głębokiem, Gorkach i Bobrujsku.

"Białoruskie siły bezpieczeństwa (wojska wewnętrzne MSW) bardzo brutalnie rozpędzają demonstracje zarówno w Mińsku, jak i mniejszych miastach. Wydaje się, że liczba protestujących mniejsza niż wczoraj" - pisze dr Adam Eberhardt, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich.

Wybory na Białorusi. CKW: Zwycięstwo Alaksandra Łukaszenki

Centralna Komisja Wyborcza Białorusi poinformowała, że według wstępnych wyników wybory prezydenckie w kraju wygrał Alaksandr Łukaszenka z wynikiem 80,23 procent. Drugie miejsce zajęła Swiatłana Cichanouska, która miała otrzymać 9,9 procent głosów wyborców. Pozostali kandydaci - Andrej Dzmitryjeu, Hanna Kanapacka i Siarhiej Czeraczań otrzymali po nieco ponad 1 procent poparcia. Przeciw wszystkim kandydatom - jak podaje CKW - zagłosowało 6,02 proc. uprawnionych do głosowania.

Białoruska agencja prasowa "Biełta” podała informację, że we niedzielnych powyborczych demonstracjach ucierpiało 39 funkcjonariuszy i ponad 50 cywilów, a ponad trzy tysiące osób zostało zatrzymanych. Według białoruskich rządowych mediów demonstracje odbyły się w 33 miejscowościach w całym kraju.

Zobacz wideo "Łukaszenka zaczął wojnę". Białoruscy manifestanci opowiadają o starciach z policją