Protesty na Białorusi. Bielsat: Nie żyje co najmniej jedna osoba

Z Białorusi docierają do nas coraz bardziej dramatyczne doniesienia. Media podają, że co najmniej jedna osoba nie żyje. Organizacja broniąca praw człowieka Wiasna opublikowała z kolei nazwiska 140 zatrzymanych w czasie nocnych protestów.

Nadająca z polski białoruska telewizja Biełsat TV informuje, że podczas niedzielnych protestów na Białorusi zginęła co najmniej jedna osoba. Powołując się na doniesienia białoruskich blogerów, stacja donosiła, że ofiara śmiertelna to Jauhien Zaiczkin, który na stałe mieszkał w Gdańsku, jednak wrócił do ojczyzny, aby oddać tam głos. Na Twitterze krążyły informacje, że 26-latek został potrącony przez policyjny wóz. Informacja o personaliach ofiary śmiertelnej okazała się jednak nieprawdziwa. Telewizja Biełsat opublikowała sprostowanie, z którego wynika, że Jauhien Zaiczkin żyje i znajduje się w swoim domu.

Zobacz wideo Białoruś. Brutalne starcia manifestantów z policją po ogłoszeniu zwycięstwa Łukaszenki

Białoruskie centrum praw człowieka Wiasna poinformowało z kolei, że zna nazwiska 140 osób, które zostały zatrzymane przez policję podczas nocnych protestów. Spis zatrzymanych w stolicy Białorusi liczy 98 nazwisk, Wiasna informuje także o 20 zatrzymanych w Witebsku i 10 aresztowanych w Grodnie. Nazwiska zatrzymanych zostały opublikowane na stronie internetowej tej organizacji. 

Wybory prezydenckie na Białorusi. Policja starła się z demonstrującymi

W niedzielę 9 sierpnia na Białorusi odbyły się wybory prezydenckie. Z informacji podawanych przez władze wynika, że wygrał je Alaksandr Łukaszenka, zdobywając aż 79,7 procent głosów, a drugi wynik - 6,8 proc. - należy do głównej kontrkandydatki urzędującego prezydenta Swiatłany Cichanouskiej. Z części komisji wyborczych wyciekły jednak prawdziwe wyniki wyborów. Wynika z nich, że Łukaszenka przegrał z Cichanouską, a wybory zostały sfałszowane. Białorusini zmęczeni trwającymi ponad 25 lat rządami Alaksanda Łukaszenki wyszli na ulice. Nie tylko w stolicy kraju, ale także w mniejszych miejscowościach, doszło do brutalnego tłumienia demonstracji.