Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Jedna osoba zginęła, są ranni

Jedna osoba nie żyje, a 34 zostały ranne w wypadku autobusu przewożącego polskich pasażerów na Węgrzech. Pojazd zjechał z autostrady do rowu.

Do wypadku doszło w pobliżu miejscowości Kiskunfélegyháza (sto kilometrów na południe od Budapesztu). Jak podają węgierskie media, bus zjechał z autostrady i wpadł do rowu.

Według agencji MTI ranne zostały co najmniej 34 osoby, w tym pięcioletnie dziecko, które doznało poważnych obrażeń. Śmiertelna ofiara to 35-letni mężczyzna. 

Na miejsce wypadku węgierskie służby ratownicze wysłały dwa helikoptery i 14 karetek pogotowia. Przyczyna wypadku nie jest na razie znana.

Jak podaje RMF FM, Polacy jadący autokarem wracali z wczasów w Bułgarii. W kontakcie z poszkodowanymi jest polski konsul na Węgrzech.  - Jeszcze dziś na Węgry ma dotrzeć transport zastępczy i część osób będzie mogła wkrótce wrócić do Polski - poinformował wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński.

Weź udział w dyskusji:
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Jedna osoba zginęła, są ranni
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl