Wybory na Białorusi. Tuż przed głosowaniem ludzie Łukaszenki zatrzymali sztabowców Cichanouskiej

Na Białorusi dziś szóste w historii kraju wybory prezydenckie. Do głosowania uprawnionych jest ponad 6 milionów 800 tysięcy obywateli. Około 6 tysięcy lokali wyborczych będzie otwartych od 8 do 20 lokalnego czasu, czyli od 7 do 19 czasu polskiego.

W wyborach startuje pięcioro kandydatów, ale widocznych w kampanii wyborczej było tylko dwoje z nich - urzędujący od 26 lat prezydent Alaksandr Łukaszenka i przedstawicielka opozycji Swiatłana Cichanouska.

Prezydent odwiedzał fabryki, duże gospodarstwa rolne i jednostki wojskowe. Swiatłana Cichanouska we wszystkich dużych miastach zorganizowała wielotysięczne wiece wyborcze.

Walka z niezależną kandydatką toczyła się do ostatniej chwili. Jak podał w sobotę wieczorem sztab Cichanouskiej milicja zatrzymała szefową jej sztabu wyborczego - Maryję Maroz i najbliższą współpracowniczkę Maryję Kalesnikawą.  

Białoruskim wyborom przyglądać się będą głównie obserwatorzy poradzieckiej Wspólnoty Niepodległych Państw. Nie przyjadą obserwatorzy OBWE ani Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.

Komentatorzy zwracają uwagę, że na Białorusi nie było niezależnych sondaży przedwyborczych i nie będzie powyborczych, tak zwanych exit poll. Zwycięzcą wyborów zostanie zapewne ogłoszony urzędujący prezydent Alaksandr Łukaszenka, który wygrywał wszystkie wybory organizowane za jego rządów.