Tak wygląda Bejrut po wtorkowej eksplozji. Zdjęcia z epicentrum wybuchu

Trwa akcja ratownicza w Bejrucie po wtorkowej eksplozji niebezpiecznych azotanów w tamtejszym porcie. Wybuch zabił co najmniej 145 osób, ranił 5 tysięcy i pozbawił dachu nad głową 250 tysięcy osób. Ratownicy przeczesują gruzowisko w porcie w poszukiwaniu żywych osób, a mieszkańcy starają się odgruzować najbardziej zniszczone dzielnice. Zdjęcia z epicentrum pokazują skalę zniszczeń.

 - Jadąc przez ulice Bejrutu w centrum miasta każdy budynek jest w jakimś stopniu uszkodzony  - relacjonuje Michał Madeyski z zespołu ratunkowego Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej, który dotarł w czwartek na miejsce.

Wybuch o rzadko spotykanej sile był prawdopodobnie rezultatem wielu lat zaniedbań. 2700 ton niebezpiecznych azotanów od sześciu lat było przechowywanych w portowym magazynie, mimo, iż specjaliści wielokrotnie ostrzegali, że tak ogromny ładunek w rejonie centrum miasta stanowi ogromne zagrożenie. Straty w aglomeracji Bejrutu ocenia się na 10-15 miliardów dolarów.

Zobacz wideo Bejrut. Tak wyglądają zniszczenia po wybuchu saletry w porcie

Bejrut. Eksplozja w porcie

Łącznie na miejscu wybuchu - oprócz służb Libanu - pracują zespoły ratownicze z 13 krajów. Polscy strażacy, którzy polecieli do Bejrutu w ramach unijnego mechanizmu ochrony ludności, rozpoczęli prace na wyznaczonym dla nich obszarze miasta. W Bejrucie pomoc świadczy 43 strażaków oraz 4 psy. 39 strażaków to tzw. moduł MUSAR, czyli średnia grupa poszukiwawczo-ratownicza, a 4 strażaków to specjaliści od zagrożeń wybuchowych.

W Bejrucie obowiązuje teraz stan wyjątkowy, a w całym kraju kończy się w piątek trzydniowa żałoba po katastrofie. Libańskie władze poinformowały o zatrzymaniu 16 osób, które miały mieć związek z wybuchem azotanów. Wcześniej nałożono też areszt domowy na osoby odpowiedzialne za funkcjonowanie portu. Zamrożono też ich majątki w banku.