Rosja. "Wilkołak" zamordował ponad 80 kobiet. Przyznał się do kolejnych zbrodni, bo chciał odpocząć

Michaił Popkow, były rosyjski milicjant został skazany za zabójstwo 22 ofiar, a następnie za kolejnych 56. Choć "Wilkołak", jak nazwały go media przyznał się do dwóch następnych zbrodni, śledczy uważają, że łączna liczba kobiet, które zabił może sięgać nawet 200.

W 2015 roku Rosjanin został skazany po raz pierwszy, kiedy to udowodniono mu zabójstwo 22 kobiet. Trzy lata później, kiedy "Wilkołak" przesiadywał w więzieniu, sąd w Irkucku uznał go winnym 56 kolejnych morderstw, których się dopuścił w latach 1992-2007. W efekcie tego dwukrotnie dostał karę dożywocia, choć trzech zabójstw nie udało mu się udowodnić - podaje dziennik "Metro".

Michaił Popkow przyznał się do kolejnych zabójstw. Chciał odpocząć od pracy

Popkow odbywał karę więzienia w surowej kolonii karnej w Mordowii. W czasie pandemii koronawirusa zajmował się pracą przy produkcji maseczek ochronnych. W tym czasie Rosjanin przyznał się do kolejnych dwóch zabójstw, które popełnił w latach 1995-1998. Policja ustaliła, że obie kobiety zaginęły, zaś jedna z nich mieszkała nieopodal byłego milicjanta.

Policjanci przenieśli Popkowa do aresztu w jego rodzinnym Irkucku. Rosjanin zapowiedział, że pomoże śledczym w przeprowadzeniu nowego śledztwa i pokaże im miejsca zbrodni, które popełnił.

Sam Popkow w momencie przyznawania się do zabójstw stwierdził, że zrobił to, aby odpocząć od pracy w kolonii karnej. Dodatkowo po raz pierwszy wyraził skruchę z powodu swoich czynów. - Były chwile, kiedy myślał, iż kara śmierci byłaby lepsza - mówił. Rosjanin nie był jednak w stanie wskazać, ile zabił kobiet. - Nie liczyłem moich ofiar - miał powiedzieć.

Popkow zabijał kobiety, które "prowadziły rozwiązły tryb życia"

Michaił Popkow dokonywał swoich zbrodni w latach 1994-2000. To właśnie wtedy w mieście Angarsk w godzinach wieczornych i nocnych ginęły kobiety w wieku od 17 do 38 lat. Po kilku dniach lub tygodniach ich ciała, noszące ślady przemocy i napaści seksualnej odnajdywane były w wielu miejscach, takich jak parki, cmentarze czy pobocza dróg.

Śledczy dotarli do Popkowa dzięki śladom samochodu terenowego Łada Niva, które wykryto w pobliżu niektórych ofiar. Były milicjant, jako jeden z posiadaczy tego pojazdu w mieście Angarsk został wezwany na policję i pobrano od niego materiał DNA, który następnie porównano z tym, który znaleziono na ciałach ofiar.

Sam Popkow nazwał siebie "czyścicielem", zaś jego ofiarami były kobiety, "które prowadziły rozwiązły tryb życia". Podczas dochodzenia ustalono, że proponował on kobietom wieczorne spotkania lub podwiezienie.

Zobacz wideo Straszny wypadek na Tour de Pologne. "Widziałem mnóstwo krwi na asfalcie"