Eksplozja w Bejrucie. Zatrzymano 16 osób. Lata zaniedbań możliwą przyczyną tragedii

Libańscy śledczy zatrzymali 16 osób, które mają mieć związek z wtorkową eksplozją niebezpiecznych azotanów w porcie w Bejrucie. Wybuch zabił co najmniej 145 osób, ranił 5 tysięcy i pozbawił dachu nad głową 250 tysięcy osób. Był tak potężny, że zniszczył budynki w promieniu kilku kilometrów.

Skalę zniszczeń widać w Bejrucie na każdym kroku. "Jadąc przez ulice Bejrutu, w centrum miasta każdy budynek jest w jakimś stopniu uszkodzony" - relacjonuje Michał Madeyski z zespołu ratunkowego Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej, który dotarł wczoraj na miejsce. Libańscy ratownicy przeczesują gruzowisko w porcie w poszukiwaniu żywych osób, a mieszkańcy starają się odgruzować najbardziej zniszczone dzielnice.

Eksplozja w Bejrucie. Zatrzymano 16 osób. Do tragedii doszło prawdopodobnie w wyniku zaniedbań 

Władze poinformowały o zatrzymaniu 16 osób, które mają mieć związek z wybuchem, chociaż szczegółów nie podano. Wiadomo, że przesłuchano w sumie 18 osób, a wcześniej nałożono areszt domowy i zamrożono majątki przedstawicieli władz portu.

Wybuch o rzadko spotykanej sile był prawdopodobnie rezultatem wielu lat zaniedbań. 2700 ton niebezpiecznych azotanów od sześciu lat było przechowywanych w portowym magazynie, mimo iż specjaliści wielokrotnie ostrzegali, że tak ogromny ładunek w rejonie centrum miasta stanowi ogromne zagrożenie.

Zobacz wideo Bejrut. Tak wyglądają zniszczenia po wybuchu saletry w porcie

Straty w aglomeracji Bejrutu ocenia się na 10-15 miliardów dolarów. Wczoraj w czasie wizyty w libańskiej stolicy prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział międzynarodową pomoc dla ofiar. Podkreślił jednak, że warunkiem jej otrzymania będą głębokie zmiany polityczne w ogarniętym głębokim kryzysem Libanie.

W Bejrucie obowiązuje teraz stan wyjątkowy, a w całym kraju kończy się dzisiaj trzydniowa żałoba po katastrofie.