Izrael zaprzecza, jakoby przyczynił się do wybuchu w Bejrucie. Netanjahu oferuje pomoc humanitarną

Zastrzegający sobie anonimowość izraelski urzędnik zaprzecza, jakoby Izrael miał coś wspólnego z wybuchem, do jakiego doszło w Bejrucie - przekazał Reuters. Izrael zaproponował Libanowi udzielenie pomocy medycznej oraz humanitarnej. Do katastrofy w Bejrucie doszło w czasie zwiększonego napięcia na linii Izrael-Liban.

W stolicy Libanu, Bejrucie, doszło do gigantycznej eksplozji saletry amonowej, która była składowana w porcie. Fala uderzeniowa powstała po wybuchu dokonała licznych zniszczeń w mieście. Szacuje się, że w wyniku katastrofy zginęło ok. 100 osób, a 4 tys. zostało rannych.

Zobacz wideo Eksplozja w Bejrucie z kilku ujęć:

Napięcia na linii Izrael-Liban

Jeszcze w poniedziałek (3 sierpnia), przed wybuchem w Bejrucie, Izraelskie Siły Obronne (IDF) poinformowały, że dokonały ataku na cele wojskowe znajdujące się w Syrii. Jak informuje "Haaretz", powodem izraelskiej interwencji był nieudany zamach terrorystyczny, który próbowało przeprowadzić czterech bojowników Hezbollahu na Wzgórzach Golan.

W zeszłym tygodniu miała mieć również miejsce próba infiltracji Izraela przez kilku bojowników organizacji terrorystycznej od strony granicy z Libanem. Premier Izraela, Benjamin Netanjahu, zapowiedział wtedy, że Izrael zrobi wszystko, co konieczne, aby się bronić. - Proponuję wszystkim, w tym Hezbollahowi, by wzięli to pod uwagę - dodał.

Hezbollah jest organizacją terrorystyczną, ale również partią polityczną, która obecnie wchodzi w skład koalicji rządzącej w Libanie. Jest to najbardziej wpływowa partia szyicka w tym kraju.

"To czas, aby wznieść się ponad wszelkie konflikty"

- Poprzez kanały dyplomatyczne, Izrael zaproponował Libanowi medyczną oraz humanitarną pomoc - napisali w oficjalnym oświadczeniu minister spraw zagranicznych Gabi Aszkenazi oraz minister obrony narodowej Beni Ganc.

Cytowany przez Agencje Reutera anonimowy izraelski urzędnik powiedział, że Izrael nie ma nic wspólnego z wypadkiem, do jakiego doszło w Bejrucie. Minister spraw zagranicznych Gabi Aszkenazi stwierdził w rozmowie z telewizją N12, że eksplozja była najprawdopodobniej spowodowana pożarem (taką wersją podaje też Liban).

- Współczujemy Libańczykom ich straty i szczerze oferujemy swoją pomoc w tych trudnych czasach - napisał na Twitterze Re’uwen Riwlin, prezydent Izraela. Swoje kondolencje przekazał również szef opozycji, Yair Lapid. Wiadomość do osób, które ucierpiały w wypadku, przekazał w języku arabskim. Z kolei rzecznik Sił Obronnych Izraela (IDF) napisał, że "to czas, aby wznieść się ponad wszelkie konflikty".