Rusza szczyt Unii Europejskiej - duże pieniądze i duże różnice zdań w sprawie budżetu

W piątek rano w Brukseli rozpocznie się spotkanie przedstawicieli państw Unii Europejskiej w sprawie budżetu wieloletniego oraz funduszu na odbudowę po kryzysie wywołanym przez epidemię koronawirusa. Przewidywana dla Polski suma grantów i pożyczek to jedna z trzech najwyższych propozycji przedstawionych dla państw UE.
Zobacz wideo Dr Jacek Bartosiak o pokryzysowym scenariuszu dla Europy

Będzie to pierwsze wspólne spotkanie przywódców państw Unii Europejskiej po kilkumiesięcznej przerwie wywołanej pandemią koronawirusa. Wcześniej politycy spotykali się na wideokonferencjach. W piątek 17 lipca o godzinie 10:00 szefowie rządów państw członkowskich oraz ich najbliżsi współpracownicy, spotkają się w budynku Rady UE. Szczyt ma potrwać do soboty, ale nie jest wykluczone, że przedłuży się do niedzieli.

Szczyt Unii Europejskiej w sprawie budżetu i walki z kryzysem po COVID-19. Na ile może liczyć Polska?

Europejscy przywódcy będą próbowali dojść do porozumienia w sprawie ponad biliona euro budżetu UE na lata 2021-2027 oraz 750 mln euro dla funduszu odbudowy gospodarki po epidemii koronawirusa. Już przed rozpoczęciem szczytu wśród państw członkowskich pojawiły się spore rozbieżności. M.in. Dania, Szwecja, Austria i Holandia twierdzą, że kwota funduszu jest zbyt duża i powinna zostać zmniejszona o 100 mld euro. Problematyczna jest także kwestia dotycząca wypłacania pieniędzy funduszu - czy powinny być one przekazywane w formie grantów, czy może pożyczek.

Przewidywana pula grantów i pożyczek dla Polski wynosi prawie 64 miliardy euro. Tym samym dawałoby nam to trzecie miejsce, po Włoszech i Hiszpanii, pod względem wysokości dofinansowań przekazanych przez UE. Kraje, które bardziej ucierpiały w wyniku pandemii, chcą, by Fundusz Odbudowy gwarantował więcej bezzwrotnych dotacji. Państwa, które chcą ograniczyć wydatki funduszu, opowiadają się raczej za propozycją wypłat pieniędzy w formie nisko oprocentowanych pożyczek.

Problematyczną dla Polski kwestią może być powiązanie funduszu z praworządnością. Premier Holandii Mark Rutte zapowiedział, że w tej kwestii kraj nie cofnie się nawet o milimetr, opowiadając się za zaostrzeniem mechanizmu powiązania praworządności z dostępem do pieniędzy. Takie zmiany popierają także politycy z Austrii, Belgii, Danii, Finlandii i Szwecji. Unijny dyplomata w rozmowie z RMF FM przyznał, że ten argument może być wykorzystany do żądania cięć w unijnym budżecie.

Problemem może być także uzyskanie około 8 mld euro z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji dla regionów górniczych - powodem jest to, że rząd do tej pory nie zajął stanowiska na temat osiągnięcia neutralności klimatycznej w 2050 roku. Według ostatnich prognoz Polska ma też najsłabszą recesję, przez co nasz kraj może otrzymać mniej pieniędzy na odbudowę gospodarki po kryzysie.

Szczyt Unii Europejskiej w wyjątkowym reżimie sanitarnym

Spotkanie przywódców będzie inne niż zazwyczaj, a to za sprawą reżimu sanitarnego wprowadzonego w związku z pandemią koronawirusa. Politycy nie będą się witać tradycyjnie uściskiem dłoni, a między każdym z nich będzie musiał zostać zachowany dystans co najmniej 1,5 metra. Obrady zostały przeniesione też do innej, największej sali, w której jest stały dopływ świeżego powietrza. Dodatkowo delegacje państw mogą liczyć maksymalnie sześć osób, a nie 20, jak było do tej pory.

Na sali obrad każda z delegacji będzie miała dostęp do własnego zestawu do dezynfekcji. Podczas przerw sala będzie dezynfekowana, podobnie jak inne pomieszczenia udostępniane politykom do prowadzenia konsultacji w mniejszym gronie. W budynku Rady wyznaczono też trasy, którymi urzędnicy mogą się poruszać. Atrium, w którym do tej pory przebywali dziennikarze, będzie teraz puste. Dopiero po zakończeniu spotkania przywódcy mogą wydać oświadczenie przed kamerami.

Więcej o: