Nowy Jork. Szef policji zaatakowany w trakcie pokojowego marszu przeciwko przemocy

W Nowym Jorku w środę odbył się pokojowy marsz przeciw rosnącej przemocy w mieście, która ma miejsce m.in. w trakcie protestów przeciwko brutalności policji. W marszu udział wzięli duchowni, działacze społeczni oraz policja. W pewnym momencie grupa ta została zablokowana i zaatakowana przez kontrmanifestantów.

Jak podaje CBS, marsz przebiegał pod hasłem "The Power of Prayer" ("Siła modlitwy"). Celem marszu było zwrócenie uwagi władz Nowego Jorku na gwałtowny wzrost przemocy w całym stanie. Liderzy lokalnych społeczności zaapelowali do Rady Miasta i burmistrza Billa de Blasio o położenie kresu przemocy, która ma miejsce podczas protestów organizowanych m.in. przez ruch Black Lives Matter.

Pokojowy protest przeciwko przemocy w Nowym Jorku zakończony atakiem na policjantów

Według inicjatorów marszu organizatorzy ostatnich protestów zaczynają dyktować miastu politykę, jaką mają prowadzić lokalne władze. Uczestnicy apelowali też do burmistrza, by nie podpisywał ustawy o reformie policji. Według manifestujących ograniczy ona funkcjonariuszom możliwość właściwego wykonywania ich obowiązków.

Marsz przebiegał spokojnie aż do chwili, gdy jego uczestnicy dotarli na Most Brookliński. Wtedy bowiem zablokowała go grupa organizująca protesty przeciwko brutalności policji. Na stronie NYPD napisano, że w pewnym momencie funkcjonariusze idący w marszu zostali napadnięci przez kontrmanifestantów. Na Twitterze udostępniono nagranie, na którym widać mężczyznę atakującego policjantów.

NYPD udostępniło też zdjęcia rannych funkcjonariuszy. Wśród poszkodowanych był szef nowojorskiej policji, Terence Monahan, który miesiąc temu ukląkł w solidarności z protestującymi w ramach akcji "Black Lives Matter". - Gdyby burmistrz dobrze wykonywał swoją pracę, nie mielibyśmy tych problemów. Gdyby prokuratorzy ścigali przestępców, nie mielibyśmy tych problemów. To, co teraz widzimy w Nowym Jorku, to chaos - powiedział CBS Ed Mullins ze Stowarzyszenia Sierżantów.