Dwie debaty, w każdej tylko jeden kandydat. Korespondenci zagranicznych mediów piszą o "absurdzie"

Korespondenci zagranicznych mediów zwracają uwagę na absurdalność dwóch debat, w której w każdej występuje po jednym kandydacie. "Polska przyjęła koncepcję polaryzacji politycznej i podniosła ją do najwyższego poziomu abstrakcji" - komentuje dziennikarz "Guardiana".

W Końskich w województwie świętokrzyskim o godz. 21 rozpocznie się debata prezydencka organizowana przez TVP. Obecny prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski odmówił wzięcia w niej udziału, twierdząc, że będzie ona "kolejną ustawką". W tym samym czasie kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta RP organizuje drugą debatę. Trzaskowski wysłał Andrzejowi Dudzie zaproszenie do wzięcia udziału w spotkaniu, które odbędzie się w Lesznie. 

Debaty w Lesznie i Końskich. "Polaryzacja podniesiona do poziomu absurdu"

Mamy więc sytuację wyjątkową, na co zwracają uwagę dziennikarze zagranicznych mediów. "Nigdy wcześniej tego nie widziałam: tej nocy w Polsce będą dwie prezydenckie debaty. Jedna w Końskich z Andrzejem Dudą, druga w Lesznie z Rafałem Trzaskowskim. Nadal nie jestem pewna, jak można robić debatę tylko z jedną osobą" - pisze na Twitterze Joanna Plucinska z Reutersa.

"Polska przyjęła koncepcję polaryzacji politycznej XXI wieku i podniosła ją do najwyższego poziomu abstrakcji i absurdu: dwóch kandydatów, dwie debaty, jeden kandydat na każdą debatę" - komentuje korespondent "Guardiana" w Warszawie Christian Davis.

"Jeśli nadal zastanawiasz się, jak głęboki jest podział polityczny w Polsce: dwóch kandydatów na prezydenta ma dziś dwie oddzielne debaty w dwóch różnych stacjach telewizyjnych, ponieważ nie mogli się zgodzić co do… cóż… czegokolwiek. I tak, wciąż nazywają te wydarzenia 'debatami'" - stwierdza Zosia Wanat z Politico.

Zobacz wideo Na jakich zasadach powinna odbyć się debata prezydencka?
Więcej o: