Wybory prezydenckie w USA. Joe Biden z coraz większą przewagą nad Donaldem Trumpem

Kandydat Demokratów Joe Biden rośnie w siłę i zwiększa przewagę nad republikaninem Donaldem Trumpem - wskazuje najnowszy sondaż wyborczy ze Stanów Zjednoczonych. Z badania wynika, że w listopadzie dojdzie do zmiany prezydenta USA.

Najnowszy sondaż wyborczy wykonany przez Uniwersytet Monmouth pokazuje, że Joe Biden staje się coraz groźniejszym przeciwnikiem dla Donalda Trumpa. Z badania wynika, że na kandydata Demokratów chce zagłosować 53 proc. ankietowanych, a na kandydata Republikanów - 41 proc. Wynik urzędującego prezydenta jest więc o 12 punktów procentowych niższy niż jego głównego rywala.

Joe Biden zwiększa przewagę nad Donaldem Trumpem. Ten drugi ma większy elektorat negatywny

Przewaga demokraty nad republikaninem ciągle rośnie. Z sondażu Uniwersytetu Monmouth wynika, że jeszcze w marcu tego roku na Joego Bidena chciało głosować 48 proc. wyborców. W odróżnieniu od niego Donald Trump traci poparcie. Wiosną 2020 roku chęć głosowania na urzędującego prezydenta deklarowało 45 proc. respondentów. 

Najnowszy sondaż pokazuje także, że Donald Trump ma większy negatywny elektorat niż Joe Biden. 50 proc. ankietowanych odpowiedziało, że "na pewno" nie poprze urzędującego prezydenta, a 46 proc. badanych stwierdziło, że generalne wrażenie, jakie wywiera na nich Donald Trump, jest "bardzo niekorzystne". W przypadku jego kontrkandydata wyniki te wyniosły odpowiednio 39 i 31 proc.

Zobacz wideo "Media są zakłamane i skorumpowane". Trumpowi na konferencji puściły nerwy

85 proc. badanych twierdzi, że na pewno weźmie udział w wyborach prezydenckich w USA

Z sondażu Uniwersytetu Monmouth wynika, że Amerykanie są zmotywowani do tego, aby w listopadzie pójść do urn. 85 proc. respondentów powiedziało, że "na pewno" pójdzie zagłosować, a 10 proc. - że "prawdopodobnie" zagłosuje. Tylko 1 proc. badanych wybrało odpowiedź "na pewno nie zagłosuję".

Sondaż Uniwersytetu Monmouth skomentowała stacja CNN, która twierdzi, że sondaże przeprowadzane w roku wyborczym w okolicach Dnia Niepodległości (4 lipca) są bardzo silnie skorelowane z ostatecznymi wynikami wyborów prezydenckich. Statystyki pokazują, że od 1940 roku ostateczny wynik głosowania różnił się od sondaży przeprowadzanych na początku lipca średnio o 7 punktów procentowych. Telewizja wskazuje także, że do tej pory nie było przypadku, aby któryś z kandydatów otrzymał w sondażach powyżej 50 proc. i przegrał właściwe głosowanie. 

Więcej o: