Kulisy referendum w Rosji. Rozdawano samochody, "zaszyto" zapis o "małżeństwie kobiety i mężczyzny"

Władimir Putin może rządzić co najmniej do 2036 roku - tak według oficjalnych danych zdecydowano w referendum, które zorganizowano w Federacji Rosyjskiej. Kontrowersje niezależnych obserwatorów i opozycji budzi niemal każdy aspekt przeprowadzonego plebiscytu - nie brakuje doniesień o przymusie głosowania, masowym fałszowaniu głosów, przekupywaniu wyborców nagrodami, a także manipulowaniu nimi w kwestii zadanego w referendum pytania. Oprócz przedłużenia kadencji Putina, w referendum potwierdzono wprowadzenie ponad 200 innych poprawek do konstytucji.

Władimir Putin zyskuje status tzw. superprezydenta i będzie mógł rządzić przez kolejnych szesnaście lat - ogłoszono w Rosji po przeprowadzeniu referendum. Na mocy jednej z poprawek do konstytucji kadencja Putina będzie mogła zostać wyzerowana (obecna miała się skończyć w 2024 roku), a Rosją będzie mógł rządzić do 2036 roku. Będzie miał wówczas 84 lata.

Zobacz wideo

Kulisy referendum w Rosji. Naciski na głosujących i "przymus" w zakładach pracy. Rozdawano też darmowe samochody

Z oficjalnych informacji podanych przez rosyjskie władze wynika, że frekwencja w referendum była rekordowa i wyniosła aż 65 procent. Żeby ją podnieść, zarządzono, że plebiscyt będzie trwał aż tydzień, a punkty do głosowania znajdowały się nie tylko w lokalach wyborczych, ale też w parkach i w miejscach, w których Rosjanie spędzają wolny czas. Opozycja i niezależni obserwatorzy alarmują, że doszło do wielu nieprawidłowości. Jak donoszą, głosowanie w referendum w wielu przypadkach odbywało się pod przymusem - w zakładach pracy żądano od pracowników okazania dowodu, że udali się na głosowanie. Agencja Assosiated Press i "Deutsche Welle" opisują, że naciski stosowano też na urzędników i pracujących w publicznej służbie zdrowia lekarzy. Podobne obserwacje mają także przedstawiciele Golosu - niezależnej organizacji monitorującej wybory.

Zasady tajności głosowania nie przestrzegano też w koszarach, więzieniach czy szpitalach. Z pierwszych szacunków wynika, że w niektórych przypadkach jedna osoba mogła oddać głosy po dwa, a nawet trzy razy. Głosujących "wabiono" też nagrodami za stawienie się do urn. Podczas głosowania rozlosowywano kupony na zakupy w centrach handlowych. W niektórych miastach, m.in. w Krasnojarsku, można było wygrać mieszkania. W kilku loteriach uczestnicy głosowania mogli wygrać darmowy samochód.

Putin z władzą nad Sądem Najwyższym. W konstytucji "zaszyto" m.in. zapis o "małżeństwie kobiety i mężczyzny"

Ogromne wątpliwości budzi też sposób przeprowadzenia głosowania i sformułowania pytania w referendum. Choć poprawek do konstytucji było ponad 200, pytania w referendum były tylko dwa -  można było opowiedzieć się albo "za zmianami" (77,9 procent), albo "przeciw zmianom" (21,3 procent, reszta głosów to głosy nieważne). Opozycja alarmuje, że referendum nie dotyczyło jednak tylko "wyzerowania" kadencji Putina, ale też szeregu innych spraw, które zostały "przemycone" w inicjatywie w ten sposób, by Rosjanie odpowiedzieli twierdząco. 

Oprócz obietnic gwarantowanej emerytury minimalnej i dostatniego życia pod rządami urzędującego prezydenta (określanych przez opozycję jako "wabiki" na wyborców), wśród poprawek znalazł się zapis, że "Rosjanie są dumni ze zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami" a także światopoglądowa wzmianka - o tym, że "małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny". Jak podaje AP, ten zapis pozwala Putinowi trwale zakazać małżeństw osób tej samej płci (bliźniaczo podobny zapis zaproponował polski prezydent w sobotę 4 lipca). Wśród poprawek do rosyjskiej konstytucji zaszyto też wiele zapisów, które zwiększają władzę prezydenta Rosji przy jednoczesnym zmniejszeniu kompetencji rządu. Na ich mocy podporządkowano mu m.in. sędziów Sądu Najwyższego Federacji Rosyjskiej, a także niektórych ministrów, których będzie mógł samodzielnie mianować. Wskazano też, że konstytucja Rosji jest nadrzędna nad umowami międzynarodowymi, do których zapisów nie trzeba się stosować. 

Kreml ogłosił, że wynik referendum jest dowodem na "niesłabnące zaufanie narodu rosyjskiego do urzędującego prezydenta". - Dziękuję za wsparcie. Zmiany w konstytucji chronią naszą suwerenność - mówił Putin po ogłoszeniu wyników. 

- Wyniki, które właśnie ogłosili, są jednym wielkim fałszem i kłamstwem. Nie mają nic wspólnego z opinią obywateli Rosji. My nigdy nie poznamy prawdziwego wyniku - powiedział polityk opozycji Aleksiej Nawalny, cytowany przez "Detsche Welle". 

Jak opisuje "Polityka", podczas trwającego referendum nie brakowało przypadków zagłuszania opozycji. Przeciw referendum zagłosowała m.in. mer Jakucka, Sardana Awksentiewa. Gdy ogłosiła, że opowiedziała się przeciwko zmianom, jej wypowiedź została zmanipulowana przez prokremlowskie media w taki sposób, by nie dotarła do opinii publicznej.

Więcej o: