Nowe prawo o bezpieczeństwie w Hongkongu. Policja użyła armatek wodnych. Ponad 300 aresztowanych

We wtorek chiński parlament przyjął nowe, kontrowersyjne prawo o tzw. bezpieczeństwie narodowym w Hongkongu. Przewiduje ono, że działania uznane za zagrożenie dla stabilności miasta mogą być karane nawet dożywociem. W proteście przeciw decyzji na ulicach odbyły się manifestacje. Zatrzymano ponad 300 osób, a dziewięciu postawiono zarzuty.

23 lata temu Hongkong został zwrócony przez Wielką Brytanię Chińskiej Republice Ludowej. Rząd w Pekinie musiał jednak zagwarantować, że status byłej kolonii nie ulegnie zmianie przez kolejne 50 lat, czyli do 2047 roku. Przyjęcie we wtorek przez chiński parlament ustawy o tzw. bezpieczeństwie narodowym odbierane jest jednak, zarówno przez hongkońską opozycję, jak i władze wielu państw zachodnich, jako ograniczenie autonomii regionu. Na mocy ustawy dożywociem karane mają być m.in. działania uznane za terrorystyczne, secesjonistyczne czy spiskowanie z obcymi siłami. Od sądów zależeć będzie natomiast, czy działania opozycji będą uznawane za zagrożenie dla bezpieczeństwa Hongkongu, czy też nie.

W Pekinie rzecznik chińskiego MSZ Zhao Lijian wezwał kraje do obiektywnego spojrzenia na sytuację i powiedział, że Chiny nie pozwolą na ingerencję zagraniczną w sprawy wewnętrzne.

Zakazano corocznego marszu

Rząd w Pekinie przekonuje, że nowe prawo ma na celu wyłącznie uporządkowanie sytuacji w mieście. Szefowa władz Hongkongu Carrie Lam uważa, że przyjęcie ustawy to najważniejsze wydarzenie w historii Hongkongu od 23 lat. Miejscowa policja zakazała środowiskom prodemokratycznym przeprowadzenia marszu organizowanego co roku przy okazji rocznicy przejęcia zwierzchnictwa nad regionem przez Chiny, tłumacząc decyzję względami epidemicznymi. Jednak ludzie tak wyszli na ulice i zaprotestowali m.in. przeciw nowemu prawu.

Jak podaje BBC News, wobec demonstrantów policja użyła armatek wodnych, gazu łzawiącego i pieprzowego. Ponad 300 z nich zostało zatrzymanych, a dziewięciu osobom postawiono zarzuty naruszenia uchwalonego we wtorek prawa. Aresztowany został m.in. mężczyzna, który trzymał flagę z napisem "niepodległość Hongkongu".

W zeszłym roku w Hongkongu doszło do wielu antyrządowych demonstracji, które kończyły się starciem z policją. W ich trakcie domagano się między innymi w pełni wolnych wyborów w Hongkongu i amnestii dla ponad sześciu i pół tysiąca aresztowanych demonstrantów.

Czytaj więcej: Hongkong. Największa manifestacja od miesięcy. Zatrzymano osoby z bronią. Policja: Chciały wywołać panikę

Zobacz wideo Sekretarz Hongkongu oprotestowana w Londynie. Trafiła do szpitala
Więcej o: