Gen. Hodges: wycofanie części wojsk karą dla Niemiec? Specjalnie tego nie odczują, a to osłabi Polskę

Ben Hodges, były dowódca sił amerykańskich w Europie, skrytykował decyzję Donalda Trumpa o wycofaniu części żołnierzy z Niemiec. Generał dodał, że nie jest zwolennikiem stałej obecności wojsk USA w Polsce, lecz obecności rotacyjnej.

Donald Trump swoją decyzję o wycofaniu części sił z Niemiec argumentuje tym, że Berlin nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań wobec NATO. Według niego, Niemcy powinny wydawać co najmniej 2 proc. swojego PKB na obronność, a nie 1 proc., jak dotychczas.

Zobacz wideo „Nie mamy sobie równych w Europie w wydawaniu pieniędzy u Amerykanów”

"To radykalnie obniży zdolność USA do projekcji siły"

- To niestety będzie niekorzystne dla Stanów Zjednoczonych i obniży poziom bezpieczeństwa w krajach bałtyckich, Polsce i Rumunii. Ten ruch zmniejszy możliwości szybkiego wzmocnienia sił w tych krajach. Teraz w Niemczech stacjonuje 34 tys. amerykańskich żołnierzy wojsk lądowych i sił powietrznych, to mniej więcej połowa tego, ile pomieści Stadion Narodowy w Warszawie - tłumaczy Ben Hodges w rozmowie z dziennikiem.pl.

Generał Hodges twierdzi, że zmniejszenie liczby żołnierzy amerykańskich w Niemczech uderzy przede wszystkim w USA. Nieopodal Kaiserslautern znajduje się baza Rammstein. Stacjonuje w niej kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy amerykańskich, którzy mają za zadanie pomóc USA w sytuacjach kryzysowych.

- To radykalnie obniży zdolność USA do projekcji siły w Europie, Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Jeśli to ma być ukaranie Niemiec za to, że nie wystarczająco dużo wydają na obronność, to jest to pomysł chybiony. Bo Niemcy tego specjalnie nie odczują - dodaje Hodges.

Polska to "wspaniały sojusznik"

Według Hodgesa, Niemcy mógłby zwiększyć swoje wydatki na obronność tylko wtedy, gdyby zdały sobie sprawę z realności zagrożenia. Według generała nie jest łatwo wyjaśnić wyborcom z zachodniej Europy, znacznie oddalonym od Rosji, dlaczego wydatki na armię są tak istotne.

- Tak jak mówiłem, byłbym zadowolony z obecności wojsk USA w Polsce, ale nie w formule stałej. Te oddziały powinny rotować, a Polska powinna być gotowa, by je przyjąć. To dobry sposób na zwiększenie zdolności, a nie narusza spójności Sojuszu - tłumaczy Hodges.

Generał dodaje, że nie chce krytykować Polski, która według niego jest "wspaniałym sojusznikiem". - Każdy zna art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego, który mówi o kolektywnej obronie, ale niewielu zna art. 3, w którym jest zapisane, że każdy kraj powinien dbać o własne bezpieczeństwo. Wy to robicie - powiedział generał.