PiS chce odwrócić sens raportu PE o praworządności? Zamiast krytykować, ma "wychwalać polskie władze"

Europosłowie Prawa i Sprawiedliwości chcą, by krytyczny raport o praworządności w Polsce autorstwa przedstawicieli Parlamentu Europejskiego wychwalał polskie władze, zamiast je krytykować - ustaliła korespondentka RMF FM. Beata Kempa i inni europosłowie zgłosili ponad 100 poprawek w tej sprawie. Debata nad projektem miała początkowo odbyć się przed pierwszą turą wyborów prezydenckich w Polsce (22 czerwca), ale została przełożona na drugi tydzień lipca.

W Parlamencie Europejskim 13 lipca odbędzie się debata nad stanem praworządności w Polsce - podstawą do niej będzie raport autorstwa hiszpańskiego europarlamentarzysty Juana Fernando Lópeza Aguilara. W liczącym 20 stron dokumencie powstałym w Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego (tzw. komisji LIBE) znalazły się m.in. wskazania, że niepokój budzą zarówno wprowadzane przez PiS zmiany ustrojowe, w tym m.in. reforma sądownictwa, jak i sposób procedowania ustaw.

W raporcie wskazano także, że w Polsce istnieje zagrożenie łamania tzw. praw podstawowych, w tym m.in. ochrony osób należących do mniejszości. Komisja LIBE po przedstawieniu raportu ma wezwać Komisję Europejską do uznania, że w Polsce istnieje jasne zagrożenie praworządności, a także demokracji i praw człowieka. Przytoczono również sprawę radiowej "Trójki" i przyznawanie mandatów przez policję osobom, które protestowały na ulicach przed organizacją wyborów 10 maja. Europosłanka PiS Beata Kempa jeszcze w maju nazwała raport "potężnym uderzeniem w Polskę".

Zobacz wideo Wystąpienie Anny Zalewskiej w czasie debaty o praworządności w Polsce w Parlamencie Europejskim

PiS chce odwrócić sens raportu o praworządności. RMF FM: Złożono ponad 100 poprawek

Teraz - jak wynika z ustaleń korespondentki RMF FM Katarzyny Szymańskiej-Borginon - na jaw wychodzi strategia, którą podczas debaty chce przyjąć PiS. Europosłowie partii, na czele z Beatą Kempą, złożyli 117 poprawek, które zmierzają do "całkowitego odwrócenia sensu raportu". Nie tylko ma on nie krytykować polskiego rządu, ale wręcz go wychwalać.

Poprawki te zmierzają do całkowitego odwrócenia wymowy raportu z krytycznego, na wręcz wychwalający polskie władze, co nie ma żadnych szans na akceptację w PE

- pisze Szymańska-Borginon, wskazując, że na przykład w poprawce 240 eurodeputowani PiS domagają się, by w raporcie zamiast wezwania polskich władz do przestrzegania elementarnych zasad państwa prawa znalazło się stwierdzenie, że zdaniem Parlamentu Europejskiego "rząd polski przestrzega wszystkich przepisów dotyczących praworządności".

Europosłowie PiS (oprócz Beaty Kempy pod poprawkami podpisali się też m.in. Joachim Brudziński czy Patryk Jaki) chcą również, by w raporcie znalazł się zapis, że przeprowadzane przez polski rząd reformy sądownictwa "nie stanowią poważnego, trwałego i systemowego naruszenia zasady praworządności", a "organizacja systemu wymiaru sprawiedliwości należy do kompetencji krajowych". 

Jak podaje RMF FM, w raporcie PE znalazł się też apel do rządu PiS o walkę z mową nienawiści - europosłowie chcą go zastąpić pochwałą polskich władz. Zgodnie ze złożonymi przez europosłów poprawkami w dokumencie miałyby się znaleźć słowa, że PE "z zadowoleniem przyjmuje działania władz polskich potępiające ksenofobiczne i faszystowskie przestępstwa z nienawiści i mowę nienawiści".

Nieoficjalnie wiadomo, że liberalna frakcja PE chce z kolei dalszego zaostrzenia wydźwięku raportu i jeszcze krytyczniejszej oceny działań polskich władz. Z ustaleń korespondentki RMF FM wynika, że debata nad raportem była początkowo zaplanowana w tygodniu przed pierwszą turą wyborów, 22 czerwca, ale została przełożona. 

Czytaj też: Rząd PiS "idzie na zwarcie" z UE. Eurodeputowani "zszokowani" po rozmowie z Kaletą

Więcej o: