Siostra Kim Dzong Una o stosunkach z Koreą Południową. "Śmieci muszą zostać wyrzucone do kosza"

Siostra przywódcy Korei Północnej, Kim Jo Dzong wydała oficjalne oświadczenie, w którym oznajmiła, że poleciła odpowiedniemu departamentowi zniszczenie międzykoreańskiego biura łącznikowego - informują zagraniczne media. Konflikt między obydwoma państwami narasta po wypuszczeniu balonów z hasłami krytykującymi Pjongjang.

Kim Jo Dzong podjęła kolejne działania, dążące do zerwania pokojowych stosunków między obiema Koreami. Siostra Kim Dzong Una w oświadczeniu przyznaje, że od wydawania tego rodzaju oświadczeń, ważniejsze jest przeprowadzenie odwetu, który pokaże władzom Korei Południowej, które punkty nienaruszalności zostały złamane przez "śmieci i ludzkie szumowiny" odpowiedzialne za wysyłkę balonów z krytycznymi hasłami. 

Zobacz wideo Tajemnicze „zniknięcie” Kim Dzong Una budzi wiele pytań. Gdzie był dyktator Korei Północnej i czego jeszcze nie wiemy?
Myślę, że to najwyższa pora, aby zerwać kontakty z władzami Korei Południowej. Wkrótce podejmiemy kolejne działania. Korzystając z uprawnień, nadanych mi przez Najwyższego Przywódcę, Partię oraz państwo, wydałam polecenie departamentowi odpowiedzialnemu za relacje z wrogiem o przeprowadzeniu kolejnej akcji. Wkrótce będzie można zobaczyć tragiczną scenę bezużytecznego biura łącznikowego północ-południe

- cytuje część oświadczenia "KCNA Watch". 

Korea Północna. Kim Jo Dzong chce zniszczyć międzykoreańskie biuro łącznikowe

- Jeśli ujawnię część naszego kolejnego planu, którego obawiają się władze Korei Południowej, to powierzę prawo do podjęcia następnej akcji przeciwko wrogowi Sztabowi Generalnemu. Nasza armia również podejmie działania, które załagodzą urazę naszego społeczeństwa i na pewno się tym zajmie, wierzę w to. Śmieci muszą zostać wyrzucone do kosza - zakończyła swoje oświadczenie Kim Jo Dzong. 

Siostra Kim Dzong Una w swoim oświadczeniu otwarcie skrytykowała dwuletnią współpracę, która działała na podstawie porozumienia podpisanego w kwietniu 2018 roku przez przywódców obu krajów. Zdaniem Kim Jo Dzong władze Seulu działają z opóźnieniem i dopiero teraz są w stanie naruszać przywódcę Korei Północnej oraz terytorium kraju, do którego kierowane są obraźliwe hasła.  

Konflikt między obiema Koreami rozpoczął się, gdy przez granicę obu państw wypuszczone zostały balony z obraźliwymi hasłami kierowanymi w stronę Pjongjang. Za kolportaż propagandowych treści odpowiedzialni są obywatele Korei Północnej, którym udało się uciec z kraju i przekroczyć granicę. 

Więcej o: