Rosjanie użyli armaty do gaszenia pożaru. Identycznie zrobiono kiedyś w Polsce

Rosyjskie wojsko pomogło strażakom opanować pożar szybu naftowego, używając do tego armaty przeciwpancernej. Wbrew wielu tytułom w mediach, nie ugasili nią ognia, ale odstrzelili uszkodzoną część szybu naftowego. To rozwiązanie stosowane czasem przy trudnych pożarach tego rodzaju. Raz zrobiono tak w Polsce.

Akcja z udziałem armaty miała miejsce w nocy z siódmego na ósmego czerwca na terenie pola naftowego Ust-Kutskij na Syberii. Od 30 maja palił się tam jeden z szybów i strażacy nie byli w stanie ugasić go samodzielnie. Z braku alternatyw zwrócono się więc z prośbą o pomoc do ministerstwa obrony.

Zobacz wideo

Ostrzał uszkodzonego szybu 

Wojsko przysłało na miejsce, przy pomocy ciężkiego samolotu transportowego Ił-76, armatę przeciwpancerną MT-12 Rapira. To dość stary sprzęt, przyjęty do służby w latach 60. Współcześnie ma już ograniczone znaczenie na polu bitwy, ale nadal jest powszechnie wykorzystywany choćby do ćwiczenia artylerzystów. Co jakiś czas jest też używany do pomocy strażakom na polach naftowych.

Artylerzyści rozstawili działo 180 metrów od płonącego szybu i przystąpili do jego ostrzału. Ich zadaniem nie było zgasić ognia, ale odstrzelić uszkodzone elementy szybu, przez które wydostawała się ropa i gaz pod dużym ciśnieniem. Na nagraniu widać między innymi widok przez celownik ustawiony właśnie na te elementy. Widać też, że żołnierze oddali szereg strzałów.

W końcu musieli odstrzelić co trzeba. Wówczas strażacy mogli zamontować na szybie specjalne urządzenia, pozwalające ograniczyć wydobywanie się ropy i gazu. Pozwoliło to na tyle stłumić ogień, że w końcu udało się go całkowicie ugasić ósmego czerwca rano.

Widok przez celownik działa, przygotowanego do strzału. Wyraźnie widoczna siatka celowniczaWidok przez celownik działa, przygotowanego do strzału. Wyraźnie widoczna siatka celownicza Fot. mil.ru

W Polsce użyto haubicy

Rosjanie w identyczny sposób użyli armaty MT-12 użyli choćby w 2013 roku, kiedy żołnierze pomogli ugasić płonący szyb w rejonie miasta Nowy Urengoj w rejonie Jamalskim.

W Polsce doszło do podobnego wydarzenia w 1980 roku w Karlinie. Zapalił się tam próbny odwiert. Ropa wystrzeliwała na powierzchnię pod dużym ciśnieniem i słup ognia miał kilkadziesiąt metrów. W końcu do pomocy w gaszeniu ściągnięto wojsko. Zadaniem żołnierzy było odstrzelić uszkodzony prewenter, czyli urządzenie, które powinno zapobiegać niekontrolowanemu wydostawaniu się ropy na powierzchnię.

Podejmowano wiele prób, wystrzeliwując ponad 200 pocisków. Zaczęto od lekkich dział bezodrzutowych, przez granatniki przeciwpancerne, po lżejsze armaty. Wszystko okazało się nieskuteczne. Dopiero ściągnięcie ciężkiej haubicy kalibru 152 milimetry dało rezultat. Po kilku strzałach prewenter został odstrzelony. Jego resztki można do dzisiaj oglądać w Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazowniczego koło Krosna.

Odstrzelony prewenter z odwiertu w KarlinieOdstrzelony prewenter z odwiertu w Karlinie Fot. Red 81/Wikipedia CC BY-SA 4.0

Więcej o: