Trump chce uznać Antifę za terrorystów. FBI: Brak dowodów na udział w protestach w Waszyngtonie

FBI nie stwierdziło, by działacze Antify brali udział lub byli obecni w czasie protestów, do których doszło 31 maja w Waszyngtonie - informuje "The Nation". Tymczasem tego samego dnia prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapowiedział, że Antifa zostanie uznana za organizację terrorystyczną.

Mimo liczniejszej obecności służb porządkowych i ustanowienia godzin policyjnych w Stanach Zjednoczonych trwają protesty po śmierci Afroamerykanina George’a Floyda. Mężczyzna zmarł 25 maja w trakcie zatrzymania przez policję. Do tej pory podczas manifestacji i zamieszek policja aresztowała ponad 8 tysięcy osób.

31 maja w Waszyngtonie doszło do starć uczestników demonstracji z policją. Demonstranci odpalali petardy, wzniecili ognisko na środku ulicy i podpalali samochody. Spalili też amerykańską flagę. W odpowiedzi na te wydarzenia prezydent Donald Trump poinformował na Twitterze, że Antifa - nieformalny ruch antyfaszystowski - zostanie uznany za organizację terrorystyczną. Prokurator Generalny William Barr zapowiedział, że przemoc ze strony "Antify i podobnych grup" będzie odpowiednio potraktowana.

Zobacz wideo Starcia policji i protestujących na ulicach Nowego Jorku

FBI: Nie ma dowodów na udział Antify

Tymczasem jak wynika z ustaleń amerykańskiego tygodnika "The Nation", według FBI nie ma dowodów na to, by działacze powiązani z Antifą brali udział lub byli obecni w czasie zamieszek, do których doszło tego dnia w Waszyngtonie. Z raportu funkcjonariuszy Federalnego Biura Śledczego wynika natomiast m.in., że jedna z grup w mediach społecznościowych należąca do działaczy skrajnej prawicy nawoływała prowokatorów do atakowania agentów i użycia broni automatycznej przeciwko demonstrantom.

Oddział FBI w Waszyngtonie odmówił komentarza tygodnikowi "The Nation".

Więcej o: