USA. Reporterka postrzelona podczas zamieszek. "Poczułam na twarzy krew. Krzyczałam 'jestem z prasy!'"

Amerykańska fotografka i reporterka Linda Tirado została postrzelona w oko podczas relacjonowania protestów ulicznych w Minneapolis. - Poczułam na twarzy krew i zaczęłam krzyczeć: "Jestem z prasy, jestem z prasy!" - relacjonuje kobieta. To już kolejna reporterka, która została ranna podczas rozruchów po śmierci uduszonego przez policjanta George'a Floyda. Wcześniej niektórzy przedstawiciele mediów zostali też aresztowani przez policję.

Reporterka Linda Tirado została postrzelona podczas ulicznych protestów w Minneapolis, a w wyniku postrzału straciła lewe oko - opisuje "The New York Post". Kobieta w rozmowie z dziennikiem relacjonuje, że do zdarzenia doszło, gdy robiła zdjęcia protestującym. Jak twierdzi, pocisk - najprawdopodobniej gumowa kula - został wystrzelony z miejsca, w którym stali policjanci.

Zobacz wideo Starcia policji i protestujących na ulicach Nowego Jorku

Zamieszki w USA. Ranna reporterka: "Poczułam na twarzy krew"

- Chciałam zrobić kolejne ujęcie, odłożyłam na sekundę aparat, a potem poczułam, jak coś trafiło mnie prosto w twarz - powiedziała podczas wywiadu telefonicznego po wyjściu ze szpitala. - Natychmiast poczułam na twarzy krew i zaczęłam krzyczeć: "Jestem z prasy, jestem z prasy!" (...) Nie ma mowy,  żeby ktokolwiek na mnie spojrzał i nie zauważył, że jestem dziennikarką wykonującą swoją pracę - mówi.

Kobieta relacjonuje, że po zdarzeniu została natychmiast przewieziona do szpitala przez jednego z protestujących. Przeszła operację, ale jej oka nie udało się uratować. Tirado w rozmowie z "The New York Post" zapewnia, że chce wrócić na ulicę i nadal relacjonować toczące się tam zamieszki. - Policji nie obchodzi, czy jesteś dziennikarzem - stwierdza. 

W odpowiedzi na zadane pytanie John Elder, rzecznik policji w Minneapolis, powiedział, że nie był świadomy zdarzenie - zapewnił też, że jego dział nie używa gumowych kul od dziesięcioleci. "Jeśli ktoś uważa, że go zraniliśmy, zachęcamy do skontaktowania się z naszym Działem Spraw Wewnętrznych lub Biurem Kontroli Postępowania Policji” - przekazał redakcji "TNYP".

Donald Trump w schronie. Sprawa śmierci George'a Floyda przekazana innemu prokuratorowi

Zamieszki w USA przybierają na sile. Ze względu na ich nasilenie prezydent Donald Trump został przewieziony do schronu. Zachodnie media informują o coraz większej licznie zdarzeń, w których poszkodowani zostali dziennikarze. Wcześniej aresztowani zostali m.in. reporterzy CNN, policja strzelała także do ekipy dziennikarzy z Deutsche Welle. Z kolei korespondent Fox News został zaatakowany przez protestujących przed Białym Domem - zabrano mu mikrofon i uderzano go nim. Ze względu na nasilenie się zamieszek Donald Trump został przewieziony do schronu.

Jak informuje NBC News, w niedzielę sprawa śmierci George'a Floyda została przekazana przez gubernatora Minnesoty innemu prokuratorowi. Wcześniej dochodzeniem miał się zajmować lokalny prokurator Mike Freeman - pojawiły się jednak wątpliwości, czy będzie bezstronny w sprawie. "Niestety, nasi wyborcy, zwłaszcza kolorowi, stracili wiarę w zdolność prokuratora hrabstwa Hennepin Mike'a Freemana do uczciwego i bezstronnego dochodzenia i kontynuowania tych spraw" - przekazała w liście Stanowa Izba Reprezentantów.

Więcej o: