Wściekłość w USA. Na 8 minut duszenia Floyda i dziesiątki lat policyjnej przemocy i rasizmu

Tysiące ludzi w dziesiątkach miast USA maszerują, skandują, a w niektórych miejscach ścierają się z policją po zabici George'a Floyda. Ta złość bierze się nie tylko z jednego zdarzenia, ale lat systemowego rasizmu. - Dziękuję Bogu, że ludzie wyszli na ulice. Wyobrażasz sobie, jakby po takim linczu ludzie byli obojętni, mieli to gdzieś? - powiedział w CNN filozof Cornel West.
Zobacz wideo Starcia policji i protestujących na ulicach Nowego Jorku

"Nie mogę oddychać. Proszę, kolano na mojej szyi. Proszę, wszystko boli. Nie zabijaj mnie. Mamo! Nie mogę oddychać" - ostatnie słowa George'a Floyda nie zostawiały wątpliwości, że czarnoskóry mężczyzna czuje, iż jego życie jest zagrożone. Nie ma też wątpliwości, że protesty, które wybuchły w Stanach Zjednoczonych są odpowiedzią nie tylko na zabicie Floyda przez policjanta w Minneapolis, ale wieloletni systemowy rasizm i przemoc ze strony policji i wymiaru sprawiedliwości. Tymczasem służby odpowiadają - jak policjant duszący Floyda - dalszą przemocą. 

W weekend przez Stany Zjednoczone przeszła fala protestów przeciwko przemocy policyjnej i nadużywaniu siły wobec Afroamerykanów. Część protestów przerodziła się w zamieszki, niektóre demonstracje zostały zaatakowane przez policję. "Wobec protestów przeciwko użyciu siły policja reaguje jeszcze większym użyciem siły" - opisuje "New York Times".

Dziennik informuje, że na nagraniach z protestów w całym kraju widać, jak policja używa wobec protestujących pałek, gazu pieprzowego, strzela gumowymi kulami lub pociskami z gazem pieprzowym. Na niektórych nagraniach widać, jak funkcjonariusze samochodami taranują protestujących. Burmistrz Nowego Jorku zapowiedział śledztwo, ale też usprawiedliwiał działania stróży prawa. 

Ataki na media i przypadkowych przechodniów

W ostatnich dniach policjanci atakowali nie tylko uczestników protestów i zamieszek, ale też przypadkowych przechodniów oraz dziennikarzy. Niektóre z takich incydentów zostały nagranie, a nawet były transmitowane na żywo. 

W Minneapolis mieszkanka jednego z osiedli domów jednorodzinnych nagrało moment, w którym Gwardia Narodowa przeczesywała ulicę w sposób przypominający działania w strefach konfliktu. Żołnierze i sprzęt poruszali się ulicą, na której nie było widać protestu czy zamieszek, nakazując ludziom wejść do domu. Kobieta nagrywała ich ze swojego ganku i gdy nie weszła do domu, ostrzelali ją pociskami z farbą. 

Dziesiątki nagrań pokazują ataki policji na dziennikarzy, którzy mieli ze sobą kamery, kamizelki z napisem PRESS i mówili policjantom, że są przedstawicielami mediów. Dotknęło to zarówno reporterów lokalnych stacji, jak i przedstawicieli dużych czy zagranicznych mediów. Jeden z reporterów CNN został aresztowany przez policję podczas transmisji na żywo. Reporter "Deutsche Welle" został ostrzelany przez policję, a chwilę później funkcjonariusz podszedł do niego i zagroził, że "zostanie spałowany". 

Część protestów skończyła się zamieszkami, ale wiele demonstracji było pokojowych, a w niektórych policja wręcz maszerowała, klękała lub przytulała się do protestujących. Takie postawy są chwalone przez jednych jako przykład tego, jak władza może deeskalować sytuację. Z drugiej strony pojawiły się głosy krytyki, według których wspólne maszerowanie z policjantami wskazuje na to, że kwestią są personalne relacje i kwestia "dogadania się" z nimi, a nie systemowe problemy policji, w tym rasizm i nadużycie siły.

Rabowanie i niszczenie sklepów

W czasie protestów w niektórych miastach doszło do starć z policją, spalono samochody i budynki, były także przypadku niszczenia i rabowania sklepów m.in. w Nowym Jorku, Bostonie i Chicago. 

Do plądrowania i niszczenia sklepów i innych biznesów doszło także w samym Minneapolis. - Nikt nie rabował niczego pierwszej nocy protestów, nikt nie podpalał niczego pierwszej nocy. A jednak reakcja policji była niezwykle brutalna. Pierwsi do przemocy na ulicach prowokowali nasi funkcjonariusze - powiedział cytowany przez "New York Times'a" radny miejski z Minneapolis Jeremiah Ellison. 

Prezydent Donald Trump na Twitterze wezwał do użycia broni wobec osób rabujących sklepy w czasie protestów. Sam Trump został sprowadzonych przez agentów Secret Service do podziemnego schronu, który służy do ukrycia się w przypadku np. ataku terrorystycznego, gdy niektórzy protestujący próbowali przedrzeć się przez barykady w okolicach Białego Domu.  

Kropla do kielicha pełnego rasizmu i przemocy

Jak wiele protestów, te w reakcji na zabicie Floyda są reakcją nie tylko na samo zdarzenie, co dużo szersze zjawisko. Uduszenie czarnoskórego mężczyzny przez policjanta - w całości nagrane i obserwowane przez osoby postronne - było wyjątkowo wstrząsające. Jednak brutalność policji, przemoc wobec czarnoskórych Amerykanów, bezkarność dla policyjnych sprawców i militaryzacja policji to problemu trawiące kraj od dekad, a trwający wybuch złości jest kolejnym takim. 

W 2014 roku doszło do protestów i zamieszek w Ferguson po tym, jak biały policjant zastrzelił 18-letniego  Michaela Browna. W 2015 roku w Baltimore protesty wybuchły po tym, jak 25-letni Freddie Gray zmarły w wyniku uszkodzenia kręgosłupa w czasie zatrzymania przez policję. Te incydenty były powodem demonstracji i wściekłości, jednak przypadki przemocy, nadużycia siły i zabijania czarnoskórych przez policję w USA są o wiele liczniejsze. M.in. protesty po śmierci Browna przyczyniły się do wzrostu ruchu Black Lives Matter (Co można przetłumaczyć jako "życie czarnoskórych jest cenne/ma znaczenie). Policja w USA jest oskarżana m.in. o profilowanie rasowe, czyli uznanie koloru (bez żadnych innych przesłanek) za powód do zatrzymania czy aresztowania danej osoby.

Afroamerykanie są częściej od białych zatrzymywani przez policję, ponadto - o czym mówią m.in. uczestnicy trwających protestów - bardziej boją się takich zatrzymać i tego, że mogą skończyć się użyciem przemocy lub śmiercią. Gdy w Nowym Jorku policja stosowała taktykę "zatrzymaj i przeszukaj" (której celem miała być prewencja i znajdowanie osób z bronią lub narkotykami), tylko ok. 10 proc. zatrzymywanych na przesłuchanie na ulicy stanowili biali, a ok. 50 proc. czarnoskórzy. Ryzyko śmierci z rąk policji jest dla czarnoskórych o wiele większe, niż dla białych. Kolejnym problemem jest militaryzacja policji. "New York Times" pisze, że przez militaryzacja - przejmowanie sprzętu, broni i sposobu działania wojska - policji jest krytykowana jako przyczyna niszczenia relacji między służbą a lokalną społecznością. 

Otwarte rany "stuleci amerykańskiego rasizmu"

"Black Lives Matter" i protesty w Ferguson i Baltimore to dość nowe przykłady, ale jak pisze serwis VOX.com, problem sięga dużo głębiej i zabicie Floyda "otworzyło rany stuleci amerykańskiego rasizmu". Niewolnictwo, nieprzyznawanie czarnoskórym praw człowieka, prawa do głosowania czy wykluczenie ekonomiczne wciąż w bardzo wyraźny sposób kształtują amerykańskie społeczeństwo.

Serwis zwraca uwagę także na kontekst protestów i samego zabicia Floyda. USA są krajem z największą liczbą zakażeń i ofiar koronawirusa, a także 40 milionami nowych bezrobotnych w związku z kryzysem epidemicznym. Czarnoskórzy i Latynosi są w gorszej sytuacji niż ogół społeczeństwa: więcej z nich umiera na COVID-19, częściej niż biali tracą pracę. George Floyd stracił pracę jako ochroniarz w restauracji zamkniętej z powodu epidemii.

- To lincz. Lincz na najwyższym poziomie. I dziękuję Bogu, że ludzie wyszli na ulice. Wyobrażasz sobie, jakby po takim linczu ludzie byli obojętni, mieli to gdzieś, było tylko kilka osób na ulicach? - powiedział o śmierci Floyda filozof Cornel West. Na antenie CNN przypomni, że nie zawsze oburzające wydarzenia doprowadzały do wielkich protestów, jednak masy protestowały m.in. w latach 60. - A teraz na ulicach masz całe nowe pokolenie różnych kolorów skóry, orientacji seksualnych, płci - powiedział i dodał, że to pokolenie "nie będzie dalej tego znosić". 

West ocenił, że "system nie daje się zreformować od środka" i nie zadziałała taktyka "czarnoskórych na wysokich stanowiskach". - Zbyt często nasi czarnoskórzy politycy przystosowują się do kapitalistycznej gospodarki, zmilitaryzowanego państwa narodowego, kultury konsumpcjonizmu i celebrytów - powiedział. - I co się dzieje? Mamy neofaszystowskiego gangstera w Białym Domu, którego mało co obchodzi. Mamy neoliberalne skrzydło Partii Demokratycznej, które nie wie, co zrobić, bo chce tylko pokazywać "czarnoskóre twarze" - stwierdził i przypomniał, że ruch "Black Lives Matter" narodził się za prezydentury Baracka Obamy. 

Więcej o: