Protesty po śmierci George'a Floyda. W wielu miastach godzina policyjna, ponad tysiąc zatrzymanych

W Stanach Zjednoczonych trwają protesty i zamieszki w związku ze śmiercią 46-letniego George'a Floyda, który zmarł w poniedziałek w trakcie policyjnej interwencji. W co najmniej 25 amerykańskich miastach wprowadzono godzinę policyjną, zatrzymano też do tej pory ponad tysiąc osób, których zachowanie było najbardziej agresywne.

W Stanach Zjednoczonych kolejny dzień manifestacji po śmierci Afroamerykanina George'a Floyda, do której doszło w trakcie aresztowania przez policję w Minneapolis. Demonstracje odbyły się we wszystkich aglomeracjach. W niektórych miastach przerodziły się w zamieszki i starcia z policją.

W sobotę wieczorem w Indianapolis w trakcie zamieszek zostały postrzelone trzy osoby, a jedna zmarła.

Według informacji agencji Associated Press, od czwartku zatrzymano w siedemnastu miastach niemal 1,4 tys. osób. Niewykluczone, że liczba ta może być już większa po demonstracjach, które toczyły i toczą się w ostatnich godzinach.

"Bez sprawiedliwości nie ma spokoju", "Życie czarnych też się liczy" - pod takimi hasłami demonstrowano w Minneapolis, Nowym Jorku, Chicago, Atlancie i wielu innych miastach. W protestach uczestniczyli nie tylko Afroamerykanie, ale również biali mieszkańcy USA. Większość demonstracji miała pokojowy przebieg.

- Ludzie są w tym kraju strasznie traktowani. Dochodzi do zabójstw z rąk policji. To okropne  - mówili demonstranci w Waszyngtonie. - Musieliśmy tu przyjść. Musimy zatrzymać mordowanie ludzi przez policję. To nie jest w porządku - dodawali.

Manifestacja w Waszyngtonie odbyła się w przylegającym do Białego Domu Parku Lafayette'a. Podczas protestu, który trwał cały dzień, dochodziło do drobnych przepychanek z policją. Funkcjonariusze wielokrotnie zostali obrzuceni butelkami z wodą.

Prezydent Donald Trump pochwalił na Twitterze działania służb Secret Service. Stwierdził, że gdyby protestujący zdecydowali się na przejście przez ogrodzenie, zostaliby "powitani najniebezpieczniejszymi psami i najbardziej złowieszczą bronią, jaką kiedykolwiek widział".

Stany Zjednoczone. Godzina policyjna w kilkunastu miastach

W wielu miejscach pokojowe protesty przeradzały się w zamieszki. Policja niejednokrotnie użyła gazu łzawiącego. W kilku miejscach spalono policyjne samochody.

Tim Waltz, gubernator Minnesoty, gdzie zaczęły się protesty, zmobilizował 10 tysięcy żołnierzy Gwardii Narodowej. Podczas konferencji prasowej wyraził oburzenie z powodu niszczenia mienia publicznego i podkreślił, że tego rodzaju protesty nie mają nic wspólnego z pamięcią o George’u Floydzie. Na mobilizację Gwardii zdecydowano się również m.in. w stanie Georgia oraz w Kalifornii.

Jak podaje CNN, w co najmniej 25 miastach w 16 stanach wprowadzono godzinę policyjną. Obowiązuje ona w miejscowościach takich jak m.in. Minneapolis, Los Angeles, Chicago, Atlanta, Denver, Filadelfia, Pittsburgh, Seattle, Miami, Cleveland, Columbus, Portland, Milwaukee i Salt Lake City wprowadzono godzinę policyjną. 

- Protestowanie przeciwko takiej brutalności jest słuszne i konieczne. To całkowicie amerykańska odpowiedź. Ale palenie wspólnot i niepotrzebne zniszczenie takie nie jest. Przemoc zagrażająca życiu taka nie jest. Przemoc, która patroszy i zamyka firmy, które służą społeczności, taka nie jest - skomentował prawdopodobnie przyszły kandydat Demokratów na prezydenta Joe Biden.

Zamieszki i protesty po śmierci George'a Floyda

W poniedziałek 46-letni Afroamerykanin George Floyd został zatrzymany pod zarzutem użycia w sklepie sfałszowanego banknotu dwudziestodolarowego. Mężczyzna został przewrócony na ziemię przez czterech policjantów i skuty w kajdanki. Jeden z funkcjonariuszy, Derek Chauvin, przez 7 minut klęczał na szyi Floyda całym ciężarem ciała. Nie reagował na wezwania osób postronnych ani na słowa mężczyzny, który mówił, że nie może oddychać. Po kilku minutach Floyd przestał się ruszać i zmarł.

Śmierć Afroamerykanina spowodowała gwałtowne zamieszki. Tłum niszczył samochody, rabował sklepy i podpalał budynki.

Prokurator z Minneapolis Mike Freeman poinformował o aresztowaniu Dereka Chauvina. - Dajemy naszym policjantom prawu użycia siły, by mogli nas chronić. Jednak popełniają oni przestępstwo, gdy jej nadużywają - powiedział Freeman.

Jak podaje CNN, funkcjonariusz będzie mógł wyjść z aresztu po wpłacie kaucji w wysokości 500 tys. dolarów.

Zobacz wideo Czy wiesz, jak wezwać pomoc?
Więcej o: