Premier Niderlandów nie odwiedził matki przed śmiercią. Bo zastosował się do obostrzeń

Premier Niderlandów Mark Rutte nie odwiedził swojej matki w tygodniach poprzedzających jej śmierć. Polityk nie mógł tego zrobić, ponieważ stosował się do wprowadzonych przez własny rząd obostrzeń związanych z epidemią.
Zobacz wideo Kamil Bortniczuk komentuje aferę w Trójce

Mark Rutte poinformował o śmierci swojej matki w poniedziałek. 96-letnia Mieke Rutte-Dilling zmarła w domu opieki Hadze 13 maja. W Holandii od 20 marca obowiązuje zakaz odwiedzin w takich placówkach ze względu na zagrożenie pojawienia się tam ognisk koronawirusa. 

Rzecznik niderlandzkiego premiera poinformował w odpowiedzi na pytania mediów, że szef rządu zastosował się do własnych obostrzeń i nie odwiedził matki przez dwa miesiące poprzedzające jej śmierć - podaje rte.ie.

Nie wszyscy politycy przestrzegają swoich obostrzeń

W domu opieki, w którym mieszkała Mieke Rutte-Dilling, wcześniej pojawiło się ognisko koronawirusa, jednak matka premiera nie była zakażona i nie zmarła na COVID-19. W oświadczeniu po śmierci matki Mark Rutte mówił o wielkim smutki i dobrych wspomnieniach, a także wyraził wdzięczność za to, że "była z nami tak długo".

Dopiero od poniedziałku - prawie dwa tygodnie po śmierci kobiety - w Holandii poluzowano obostrzenia w domach opieki i zezwolono na indywidualne wizyty. W Holandii wykryto w sumie 45 tys. przypadków koronawirusa, zmarło 5,8 tys. zakażonych. Liczba nowych przypadków osiągnęła szczyt około połowy kwietnia i od tego czasu systematycznie spada. W szczycie wykrywano nawet ok. tysiąca zachorowań dziennie, teraz ta liczba spadła do mniej niż 200 dziennie. 

Serwis RTE zwraca uwagę, że informacja z Holandii pojawiła się w tym samym czasie, gdy w Wielkiej Brytanii wybuchł skandal w związku ze złamaniem zasad kwarantanny przez ważnego doradcę premiera. Także w innych krajach - w tym w Polsce - niektórzy rządzący są oskarżani o nieprzestrzeganie obostrzeń tak, jak musi robić to reszta społeczeństwa. 

Więcej o: