Osmalona duma Rosjan w rękach rebeliantów w klapkach. Kiepska passa pancyrów

Rosjanie są bardzo dumni z produkowanej przez siebie broni przeciwlotniczej. Niebezpodstawnie, bo należy do światowej czołówki. Ostatnimi czasy ma jednak kiepską passę. Zwłaszcza jeden konkretny system o nazwie Pancyr. Jest już cała seria nagrań pokazujących, jak są niszczone przez bomby i rakiety, przed którymi powinny się obronić. Teraz jeszcze jeden wpadł w ręce libijskich bojówkarzy.

Do najnowszego incydentu z udziałem systemu Pancyr-S1 doszło w Libii. Toczą się tam walki pomiędzy Libijską Armią Narodową (LNA) wspieraną głównie przez kraje arabskie i Rosję oraz siłami Rządu Jedności Narodowej (GNA), wspieranymi ostatni czasy wydatnie przez Turcję. Konflikt jest bardzo złożony, a wrogie strony, to więcej niż dwie wrogie sobie armie. Pisaliśmy o tym wcześniej.

Nowoczesny sprzęt odstąpiony bojówkom

W ramach wsparcia z zewnątrz LNA otrzymała między innymi nieznaną liczbę rosyjskich systemów Pancyr-S1, kupionych ponad dekadę temu przez Zjednoczone Emiraty Arabskie. Pierwsze egzemplarze na terytorium Libii sfotografowano w czerwcu 2019 roku. Nie ma wątpliwości co do ich pochodzenia, ponieważ wojsko ZEA zamówiło unikalną konfigurację systemu Pancyr-S1. Standardowe podwozie w postaci rosyjskiej ciężarówki Kamaz wymieniono na ciężarówkę MAN.

Ogólnie rosyjski system jest bardzo oryginalną konstrukcją. Służy do obrony przed atakiem z powietrza na krótkim dystansie rzędu kilku kilometrów. Na jednej ciężarówce jest zainstalowany cały niezbędny do tego sprzęt. Radar, kamery, elektronika, dwa działka i 12 wyrzutni rakiet naprowadzanych. Rosjanie twierdzą, że pancyr nie ma odpowiednika na świecie. To często stosowane w Rosji określenie, mające podkreślać wybitną jakość produktów rosyjskiej zbrojeniówki. Często nie jest prawdziwe.

Nie ma wiarygodnych informacji co do użycia pancyrów w boju przez LNA. Libijskie bojówki regularnie wrzucają do sieci zdjęcia zestrzelonych dronów różnego rodzaju, a czasem dochodzi też do zestrzeleń nielicznych samolotów i śmigłowców używanych przez obie strony konfliktu. Być może niektóre z tych zestrzeleń to dzieło pancyrów, ponieważ mniejsze drony to ich standardowy cel, podobnie jak latające nisko maszyny załogowe. W Libii te ostatnie standardowo latają na małych wysokościach, ponieważ ich jedynym zadaniem jest bombardowanie, a nie mają nowoczesnej amunicji naprowadzanej, więc wszystko dzieje się w stylu rodem z II wojny światowej. Nisko, szybko i z przyłożenia. Idealne warunki dla pancyrów.

Pomimo tego, rosyjski system właśnie przegrał wojnę propagandową. W ostatnich dniach do sieci trafiło nagranie z systemów pokładowych najpewniej tureckiego drona, który trafia rakietą w coś, co wygląda jak system Pancyr-S1 transportowany na ciężarówce. Według opisu do ataku doszło na południe od miasta Syrta 15 maja. Później pojawiło się nagranie wykonane przez kierowcę mijającego miejsce nalotu - na drodze rzeczywiście stoi porzucona laweta z wyraźnie uszkodzonym systemem Pancyr-S1.

Jeszcze później pojawiło się kolejne, na którym według opisu widać trafienie kolejnego systemu pancyr, ukrytego w hangarze na terenie bazy lotniczej Al-Watiya, na zachodzie Libii. Na wideo widać unoszący się dym i zawalone pół hangaru. Dzień później, w poniedziałek 18 maja, bazę zajęły bojówki GNA i dokonały sensacyjnego odkrycia.

Ciosy jeden za drugim

W zaatakowanym hangarze rzeczywiście stał system Pancyr-S1. Na dodatek tylko osmalony pożarem stojącego obok samochodu. W środku porzuconego sprzętu - wartego co najmniej kilkanaście milionów dolarów - znaleziono nawet instrukcje przetłumaczoną z angielskiego na arabski. Dodatkowo w zawalonej części hangaru bojówkarze sfilmowali pod gruzami coś, co wygląda jak strawione przez pożar fragmenty drugiego pancyra.

Już następnego dnia pojawiły się nagrania zdobycznego pancyra wiezionego na lawecie w kierunku Trypolisu. W poniedziałek wieczorem był już triumfalnie obwożony po stolicy.

Bardzo ciekawą kwestią będą dalsze losy zdobytego zestawu. Pancyr-S1 to nadal najnowocześniejsze uzbrojenie tej klasy w rosyjskim wojsku i jedno z najnowocześniejszych na świecie. Co prawda to wersja eksportowa, która radziecką/rosyjską tradycją ma ograniczone możliwości względem wersji oryginalnej, ale wywiady wielu państw najpewniej chętnie by się z nią dokładnie zapoznały. Bojówka, która przejęła kontrolę nad zdobycznym pancyrem, może chcieć na nim zarobić. Bo szanse na to, aby sama go naprawiła i użyła w walce zgodnie z przeznaczeniem, są raczej niewielkie.

Kiepska passa

Najnowsze wydarzenia są kolejnymi, które poważnie podkopują wizerunek rosyjskiego sprzętu, a w biznesie zwanym handlem uzbrojeniem wizerunek ma niemałe znaczenie.

Złą passę Rosjan zaczęli w 2018 roku Izraelczycy, po raz pierwszy publikując nagrania ze swoich nalotów w Syrii. Jedno z nich wykonała prawdopodobnie rakieta lub dron-sambójca, który uderzył w pancyra należącego do syryjskiego wojska. Nagranie wywołało duże poruszenie w światku wojskowości, ponieważ to właśnie przed tego rodzaju atakami pancyry powinny bronić. Rosjanie tłumaczyli potem, że ten konkretny egzemplarz wcześniej aktywnie odpierał izraelskie ataki i zużył amunicję, wobec czego został wyłączony przez załogę i oczekiwał na uzupełnienie zapasów. W takim stanie został zaskoczony i zniszczony.

Pół roku później Izraelczycy opublikowali dwa podobne nagrania trafienia kolejnych pancyrów. Jeden wyraźnie działał i aktywnie się bronił odpalając rakiety w kierunku napastników. Pomimo tego został zniszczony. Kolejny stał bez ruchu, choć z podniesionymi działkami. Również został trafiony.

Kolejną cegiełkę dołożyli na początku 2020 roku Turcy podczas swojej kampanii nalotów w północno-zachodniej Syrii. Opublikowali dwa nagrania mające przedstawiać trafienie dwóch systemów pancyr przez rakiety odpalone z dronów. Czyli ponownie takiego sprzętu, przed którym rosyjski system powinien bronić. Rosjanie początkowo zdecydowanie zaprzeczali i podważali autentyczność nagrań. Po dwóch miesiącach przyznali jednak, że dwa pancyry "zostały uszkodzone i są naprawiane".

Nie ma broni idealnej

Wszystkie te incydenty nie przesądzają, że rosyjskie systemy Pancyr-S1 są bezużyteczne. Choć na pewno nie są czymś wybitnym, jak chcieliby tego Rosjanie. Już po wydarzeniach w Syrii sami przyznali, że pancyry wymagają modernizacji. Idzie ona w kierunku polepszenia zdolności do wykrywania i niszczenia małych dronów oraz małych naprowadzanych bomb oraz rakiet.

Choć jednocześnie Rosjanie deklarują, że pancyry nie miały z tym problemów w Syrii i strącały tego rodzaju cele dziesiątkami. Ulepszenia mają być konieczne, aby robiły to jeszcze lepiej. Pomimo tego, nawet w rosyjskich mediach pojawiły się doniesienia, że Syryjczycy nie są zadowoleni z rosyjskiej broni, ponieważ ma być nieprzydatna w odpieraniu izraelskich nalotów.

Kluczowe znaczenie dla skuteczności pancyrów ma jednak nie radar czy rakiety. Kluczowi są ludzie je obsługujący i system, w ramach którego działają. Nawet najlepszą broń świata można w głupi sposób zmarnować, jeśli da się ją dyletantom. Przekazywanie libijskim bojówkom wartych po kilkanaście milionów dolarów, dość skomplikowanych systemów, było ryzykowną decyzją. Choć przez prawie rok udało się uniknąć katastrofy. Teraz do niej doszło i niezależnie od tego, czy była ona winą samego sprzętu czy nie, to kolejna skaza na jego wizerunku jest.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Osmalona duma Rosjan w rękach rebeliantów w klapkach. Kiepska passa pancyrów
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl