Pożar w Czarnobylu jest coraz większy, zbliża się do bloku IV. "Lokalne zagrożenie radiacyjne"

Pożar w Czarnobylu na Ukrainie przybiera na sile. Dotarł już do miasta Prypeć i obecnie zbliża się do zamkniętej strefy, w której znajdują się pozostałości po elektrowni. Ukraińskie władze zapewniają, że panują nad sytuacją. Pojawia się jednak coraz więcej doniesień na temat lokalnego zagrożenia radiacyjnego.

Pożar w strefie czarnobylskiej (tzw. zonie, czyli strefie wykluczenia) wybuchł 4 kwietnia. Jak opisywaliśmy, początkowo ogień rozprzestrzeniał się na terenach, które nie są przesadnie skażone. Równolegle rozwijały się dwa pożary - jeden z nich wybuchł w centralnej części zony, na południe od miasta Prypeć, w którym znajdują się pozostałości po elektrowni. Płonęły lasy, a także opuszczone wioski.

Czytaj więcej na ten temat: Walczą z wielkimi pożarami wokół Czarnobyla. "Radioaktywny opad"? Jest dementi

Czarnobyl. Pożar zbliża się do bloku IV. "Zagrożenie o charakterze lokalnym"

W poniedziałek wieczorem agencja Interfax-Ukraina poinformowała, że pożar dotarł do miasta Prypeć, a w pobliżu dawnej elektrowni atomowej działa blisko czterystu strażaków, którzy walczą z ogniem. Dyrektor Departamentu Reagowania Kryzysowego Vołodymyr Demchuk przekazał, że sytuacja jest pod kontrolą, a teren elektrowni nie jest zagrożony. Wcześniej o tym, że pożary mogą przyczynić się do przenoszenia radioaktywnego dymu, alarmował prezes Stowarzyszenia Czarnobylskich Przewodników Jarosław Jemelianenko.

Interfax-Ukraina uspokaja jednak, że w strefie wykluczenia dawki promieniowania gamma nie uległy zmianie (wynoszą w Czarnobylu 0,020 mR/godziną, a bezpieczny poziom to do 0,055 mR na godzinę), podobnie jak te w regionie kijowskim. Również polscy eksperci podkreślają, że nawet jeśli zagrożenie wystąpi, to będzie ono jedynie lokalne.

Ze szczątkowych informacji wynika, że ogień jest już 500 metrów od sarkofagu przykrywającego IV blok Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej [to właśnie w nim doszło do awarii 26 kwietnia 1986 roku - red.]. Prawdopodobnie płoną teraz budynki, których używano do budowy obiektu

- czytamy na stronie Napromieniowani.pl, której autorzy na bieżąco monitorują sytuację w regionie. Jak przyznają, na terenie, na który wkracza ogień, jest wiele miejsc charakteryzujących się znacznie podwyższonym poziomem promieniowania.

Zaznaczamy jednak, że zagrożenie radiacyjne jest tylko o charakterze lokalnym
Wraz z dymem uwalniane są radioaktywne cząstki do atmosfery, ALE jest to zagrożenie o charakterze lokalnym (dla strażaków). Pozostała część radionuklidów zostaje rozproszona w górnych częściach atmosfery i rozrzedzona do tego stopnia, że stają się praktycznie niewykrywalne

- wskazują.

Polska Agencja Atomistyki, która monitoruje sytuację, nie odnotowała żadnego zagrożenia dla Polski. Zastępca dyrektora Rządowego Centrum Bezpieczeństwa Grzegorz Świszcz poinformował, że pożary wokół dawnej elektrowni nie mają wpływu na poziom promieniowania radioaktywnego w Polsce. "Wskazania ze stacji wczesnego wykrywania skażeń promieniotwórczych nie odbiegają od normy i nie wskazują na pojawienie się izotopów promieniotwórczych" - napisał na Twitterze.

Więcej o: