Walczą z wielkimi pożarami wokół Czarnobyla. "Radioaktywny opad"? Jest dementi

To może być największy pożar w strefie wykluczenia wokół Czarnobyla w historii. Strażacy dwoją się i troją, by opanować ogień, w którym spłonęły już doszczętnie wioski. Jednocześnie pojawiają się obawy o ewentualny wzrost promieniowania. Ukraińskie służby, a także polskie, zapewniają - tak się nie dzieje. Pokazują to zresztą ich dane.

Od blisko tygodnia ukraińskim strażakom nie udało się opanować pożarów, jakie wybuchły na terenie tzw. zony, czyli strefy wykluczenia, wokół Czarnobyla. Wydzielono ją tam po katastrofie w 1986 roku i początkowo ogień rozprzestrzeniał się na terenach, które nie są przesadnie skażone, ale ostatnie dwa dni przyniosły szereg niepokojących informacji.

Płoną lasy wokół i w strefie wykluczenia

W tej chwili w strefie strażacy walczą z dwoma pożarami. Jeden od zachodniej strony (mniej skażonej), drugi wybuchł w centralnej części ukraińskiej zony, na południe od miasta Prypeć.

Ten pierwszy jest większy i trwa dłużej, bo od tygodnia, drugi od trzech dni. Państwowa Agencja Ukrainy ds. Zarządzania Strefą Wykluczenia na bieżąco informuje o tym, jak przesuwają się pożary, tu stan na 11 kwietnia:

Pożary w czarnobylskiej strefie - 11 kwietniaPożary w czarnobylskiej strefie - 11 kwietnia Pożary w czarnobylskiej strefie - 11 kwietnia / dazv.gov.ua

Spłonęły już opuszczone wioski wokół strefy, jak np. wysiedlona miejscowość Poliskie, a ogień przemieszcza się na wschód. Na stronie Dronarium Ukraina opublikowano w piątek zdjęcia z tamtych okolic:

Samoloty, śmigłowce i strażacy walczą z żywiołem

Państwowa Służba Ratunkowa Ukrainy podsumowała, że w akcji gaśniczej bierze udział 312 strażaków, 83 wozy, trzy samoloty i trzy śmigłowce. W tej chwili trudno oszacować w zasadzie ile hektarów lasów w i wokół strefy płonie. Wiele wskazuje jednak na to, że będzie to jeden z największych, jeśli nie największy, pożar w zonie - wybuchają one tam praktycznie co roku.

Sytuację w walce z żywiołem utrudnia to, że te tereny od lat nie były w żaden sposób zagospodarowywane, zostawiono je same sobie, także te, na których skażenie jest niezwykle niskie albo nie odbiega od norm.

Płoną więc gęste, zakrzaczone lasy, a do wielu miejsc służbom nie udaje się dostać. W teorii łatwiej powinno pójść z tymi w centrum strefy, tyle tylko, że ta jest niebezpieczniejsza dla ludzi - jest tam wyższy poziom promieniowania.

Promieniowanie nie wzrasta, jesteśmy bezpieczni

Mimo tego, że ogień wystąpił też w skażonej części zony, ukraińskie służby zapewniają, że nie odnotowano, by poziom promieniowania przekroczył jakąkolwiek normę w Kijowie i okolicach (stolica Ukrainy leży około 130 km na południe od Czarnobyla). Co więcej, poziomy promieniowania nie wzrosły też znacząco w samej strefie wykluczenia.

 

To kluczowe, ponieważ już pojawiły się alarmistyczne głosy, jakoby "radioaktywny opad" z pożarów nie tylko mógł zagrażać ludziom w okolicach strefy i Kijowa, ale też być przenoszony z wiatrem np. nad Polskę. W tej chwili to np. niemożliwe, ponieważ wiatr wieje tam na południe - w kierunku Kijowa.

Żeby jednak nie było tak różowo: ogień zaczął kierować się w stronę "Czerwonego Lasu". Nazwa jest nieprzypadkowa - na tę część lasu, po katastrofie, spadł radioaktywny opad, sprawiając, że sosny w tym miejscu nabrały rudawego koloru. Jeśli pożar tam dotrze, można wnioskować, że dojdzie do pewnych anomalii. Dlaczego "pewnych"? W sporym uproszczeniu, pierwiastki radioaktywne "idą w dół", a więc w glebę. Drzewa są skażone, ale nie aż tak, by spowodować katastrofę czy płonąc "wyrzucić" w powietrze radioaktywne izotopy.

Nawet w wyliczeniach ukraińskich służb potencjalnie radioaktywny dym nie będzie stanowił zagrożenia dla ludzi. Prognozowane stężenie cezu (Cs-137) będzie 100-krotnie niższe niż dopuszczalny poziom. Widać to w prognozach na 10-11 kwietnia autorstwa ukraińskiego Państwowego Centrum Naukowo-Techniczne ds. Bezpieczeństwa Jądrowego i Radiacyjnego:

Polska Agencja Atomistyki: Brak zagrożenia

Alarmu też ani razu nie podniosła Polska Agencja Atomistyki, która jest w kontakcie z Ukraińcami i na bieżąco prowadzi pomiary. PAA zapewniała 8 kwietnia:

Dane monitoringowe przekazane przez stronę ukraińską nie odbiegają od wartości obserwowanych w sytuacji normalnej, również wartości mocy dawki promieniowania jonizującego zarejestrowane przez stacje wczesnego ostrzegania nie przekraczają wartości normalnych. Na tej podstawie stwierdza się brak zagrożenia.

Od tego dnia nic się nie zmieniło, a jeśli ktoś nie dowierza, może sprawdzić to online. PAA udostępnia mapę radiacyjną Polski z aktualnymi pomiarami: [SYTUACJA RADIACYJNA].

Jeśli ktoś jest zainteresowany czarnobylską strefą wykluczenia, zalecamy omijać krzykliwe tytuły i szukać aktualnych informacji w sprawdzonych źródłach - nie u "szarlatanów" z mediów społecznościowych, których teraz zapewne będzie przybywać.

Warto zerkać natomiast do informacji od osób, które stale bywają w strefie, a takich w Polsce nie brakuje. Jak np. Napromieniowani.pl, tam w języku polskim publikowane są krótkie informacje o sytuacji:

Warto spojrzeć też na stronę licznikgeigera.pl, również poświęconą zonie:

Więcej o: