Ochroniarz to goryl czy panda? Sasin przecina spekulacje [SAME niekoronaNEWSY]

W czasach zarazy Ziemia dalej się kręci, nie tylko wokół epidemii. Na Gazeta.pl staramy się pokazać to, co pod lawiną newsów może gdzieś znikać, a w tle - dzieje się mnóstwo. Dlatego też powstały "SAME niekoronaNEWSY".

Goryl czy panda? To pytanie w środę jest jak najbardziej zasadne, bo chodzi o ochroniarza ministra aktywów państwowych Jacka Sasina. "Fakt" zaczął sprawdzać, czy przypadkiem ministrowi nie wymsknęło się w RMF FM, że jego ochroniarz ma ksywkę "Panda". Rzecznik Służby Ochrony Państwa stwierdził w odpowiedzi, że to są takie "wewnętrzne" przezwiska i nie może ujawnić genezy takiej ksywki.

"O ochroniarzach oficjeli czy gwiazd zwyczajowo mówi się goryl. Tylko co, gdy ochroniarz ma ksywę Panda?" - zastanawiał się "Fakt", zamieszczając zdjęcie Sasina, za którym podążał - w domyśle jego ochroniarz. Ostatecznie wszelkie spekulacje przeciął minister, który szybko zdementował:

Na fotografiach nie ma funkcjonariusza o wskazanym pseudonimie. Prawdziwy Panda wciąż niezdemaskowany. "Fakt" polujcie dalej!

Bernie Sanders zawiesza kampanię... na Facebooku. Historia jednego newsa

Joe Biden zaczął pomnażać przewagę nad Berniem Sandersem w wyścigu o nominację Partii Demokratycznej w tegorocznych wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Były wiceprezydent wygrał z Sandersem w trzech stanach: Florydzie, Arizonie i Illinois. Tym samym nad tym ostatnim zaczęły się kłębić chmury, prawie tak ogromne jak w tym nagraniu:

To nie był to jednak jedyny problem Berniego Sandersa. Krecią robotę zrobili mu dziennikarze z USA, którzy zbyt szybko przeczytali pewien artykuł. Przez chwilę cały Twitter był pełen "newsów", że Sanders zawiesza kampanię i to w zasadzie jego koniec, a Biden za chwilę stanie się oficjalnie kandydatem demokratów.

Niestety żaden z nich nie doczytał całego tytułu, jak np. serwisu axios.com: "Bernie Sanders suspends his 2020 campaign Facebook ads". Po tłumaczeniu na język polski ten tytuł traci "urok", ale to w zasadzie tak jakby odczytano go: "Bernie Sanders zawiesza kampanię". I zapomniano o drugiej części: "Na Facebooku".

Zmarł Emil Karewicz

W środę Polskę obiegła smutna wieść: w wieku 97 lat zmarł aktor Emil Karewicz, który w polskiej filmografii zapisał się przede wszystkim rolą Hermanna Brunnera w "Stawce większej niż życie" oraz króla Władysława Jagiełły w "Krzyżakach".

 

Nazywany "mistrzem epizodu", grał w licznych serialach - "Polskie drogi", "Czarne chmury", "Alternatywy 4", "M jak miłość", "Na dobre i na złe" oraz "Barwy szczęścia". Przez wiele lat współpracował z Teatrem Telewizji i Teatrem Polskiego Radia.

Onufry Zagłoba lada moment w Radomiu

Jeden z głównych bohaterów sienkiewiczowskiej trylogii doczekał się pomnika. Z inicjatywy Kolegium Odbudowy Zamku Królewskiego w Radomiu, w mieście stanie pomnik Onufrego Zagłoby. Rzeźbę pokazano już publicznie (jako wzór do odlewu w brązie), a Zagłoba zostanie oficjalnie odsłonięty na Placu Unii Wileńsko-Radomskiej 31 maja. Powstanie pomnika zainicjowało Kolegium Odbudowy Zamku Królewskiego w Radomiu.

Figura ma oblicze znakomitego aktora Mieczysława Pawlikowskiego, który wcielił się w rolę Onufrego Zagłoby w "Panu Wołodyjowskim", a także w serialu "Przygody pana Michała". W rolę Zagłoby wcielali się później jeszcze Kazimierz Wichniarz ("Potop") i Krzysztof Kowalewski ("Ogniem i mieczem").

Więcej o: