Na Tajwanie tylko 47 przypadków koronawirusa. To może być lekcja także dla Polski

Między Tajwanem a Chinami podróżują tysiące osób, szczególnie w okresie chińskiego nowego roku - kiedy rozwijała się epidemia koronawirusa w Wuhan. Jednak w kraju zanotowano zaledwie 48 przypadków koronawirusa. Zadziałały szybka i zdecydowana reakcja władz, informowanie społeczeństwa i służba zdrowia.

We Włoszech liczba przypadków koronawirusa przekroczyła 12 tys., w Iranie - 10 tys. Choroba COVID-19 rozprzestrzenia się też w wielu innych krajach i istnieją obawy, że liczby chorych w części miejsc zaczną zbliżać się do tych z Iranu, Włoch czy Korei. Jednak niektóre kraje - i to leżące geograficznie bliżej Chin, gdzie zaczęła się epidemia - mają znacznie mniej zachorowań. W Tajwanie jest ich tylko 48. To nie przypadek, a wynik skutecznych działań w walce z wirusem. 

Jak opisuje korespondent Robert Stefanicki na łamach "Gazety Wyborczej", na Tajwanie spodziewano się największego ogniska koronawirusa poza Chinami. Jednak władze zadziałał bardzo szybko. Już w ostatni dzień grudnia, kiedy dopiero zaczęły się pojawiać informacje o chorobie w Wuhan, tajwańskie  Narodowe Centrum Dowodzenia Epidemiologicznego wprowadziło kontrole pasażerów przylatujących z miasta, które dopiero za jakiś czas okazało się centrum epidemii. Obywatele zostali ewakuowani z Wuhan i poddani kwarantannie. Za naruszenie przepisów epidemiologicznych karano, ale z drugiej strony odizolowanym osobom oferowano zasiłki. 

Jak zwraca uwagę NBC, Tajwan zamknął granicę dla przyjezdnych z Wuhan szybciej niż jakiekolwiek inne państwo, już 26 stycznia - po potwierdzeniu pierwszego przypadku zakażenia. Z czasem wszyscy przybywających z rejonów dotkniętych koronawirusem byli wysyłani na 14-dniową kwarantannę. Wprowadzono zakaz eksportu m.in. masek chirurgicznych (taki krok podjęły też polskie władze) i racjonowano je. Do tego zwiększono produkcję. 

Zobacz wideo Czy grozi nam zamknięcie sklepów? Dworczyk: To nieprawda

Współpraca i edukacja społeczeństwa 

NBC zwraca uwagę, że kluczowe było także to, że położono nacisk na informowanie społeczeństwa. W stacjach telewizyjnych i radiowych co godzinę nadawane są ogłoszenia odnośnie przenoszenia się wirusa, mycia rąk itd.

Sprawdzanie temperatury ciała prowadzone jest nie tylko na lotniskach. Rodzice codziennie badają dzieci, pomiar temperatury wprowadzono też w niektórych miejscach pracy. 

Duże znaczenie mają także technologie. Z jednej strony pomagały one zapobiegać rozprzestrzenianiu się COVID-19 - m.in. ustalić, które osoby są zagrożone chorobą na podstawie ich historii podróży. Z drugiej - pozwalają na lepszą walkę z wirusem. W opracowaniu jest już test, który w 20 minut pozwalałby stwierdzić lub wykluczyć obecność koronawirusa - podaje Deutsche Welle. Wiele działań podjętych w kraju to wynik doświadczeń wyciągniętych z epidemii SARS kilkanaście lat temu.

Skutecznie działania także w Singapurze 

Innym krajem ze stosunkowo niewielką liczbą zakażeń jest Singapur, będący ważnym centrum handlu, ruchu lotniczego i morskiego. Dotychczas potwierdzono tam blisko 180 przypadków i ani jednej ofiary śmiertelnej choroby COVID-19. 

Tam także szybko wprowadzono kontrole temperatury osób na granicach, ograniczenia dla przyjezdnych i zaczęto dezynfekować miejsca publiczne - opisuje fortune.com. Ogłoszono także kwarantannę, której ściśle pilnowano. Jednak Singapur to niewielkie, silnie scentralizowane państwo, ze służbą zdrowia na wysokim poziomie. Do tego jest znane z ostrych przepisów i ich surowego egzekwowania. 

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Na Tajwanie tylko 47 przypadków koronawirusa. To może być lekcja także dla Polski
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl