Chiny: 10-latek i jego mama uratowani z ruin hotelu po ok. 50 godzinach akcji ratunkowej

10-letni chłopiec i jego mama po 52 godzinach zostali wydobyci spod gruzów hotelu, w którym odbywała się kwarantanna osób obserwowanych pod kątem zakażenia koronawirusem. We wtorek chińskie służby poinformowały, że liczba ofiar śmiertelnych tego wypadku wzrosła do 20.
Zobacz wideo Pocałunek przez szpitalną szybę. Chińska pielęgniarka od dwóch tygodni nie może spotkać się ze swoim chłopakiem [Xinhua/x-news]

Jak podaje agencja informacyjna Xinhua, 10-latek i jego mama zostali uratowani z gruzów hotelu, który zawalił się w sobotę wieczorem 7 marca w miejscowości Quanzhou w południowo-wschodnich Chinach. Na ich ślad ratownicy natrafili w poniedziałek wieczorem. Po około trzech godzinach kopania udało się wydobyć ich na powierzchnię.

Chiny: po 52 godzinach poszukiwań uratowano 10-letniego chłopca i jego mamę

Według najnowszych informacji chińskich władz w hotelu przebywało 71 osób, z czego 20 osób zmarło. Dotychczas z rumowiska wydobyto 61 osób, a kolejnych 10 nadal jest poszukiwanych.

Na razie nie są znane przyczyny zawalenia się budynku. Wiadomo jednak, że na parterze trwała przebudowa dwóch supermarketów, która mogła naruszyć konstrukcję budowli. Właściciel budynku został już przesłuchany. Jak informuje CNA, policja sprawdza, czy hotel zawalił się w efekcie remontu, czy wcześniejszych usterek konstrukcyjnych.

W akcji poszukiwawczej udział brało ponad 800 strażaków i psów tropiących. Z relacji świadków wynika, że budynek zawalił się w zaledwie kilka-kilkanaście sekund. - Byłem na stacji benzynowej w okolicy i usłyszałem ogromny hałas. Spojrzałem w górę i zobaczyłam, jak hotel się zawala. Wszędzie był pył, dookoła latały odłamki szkła. Byłem tak przerażony, że trzęsły mi się nogi i ręce - powiedział jeden z rozmówców Reuters.