Chiny. W sekundy runął hotel, w którym trwała kwarantanna. 10 osób nie żyje. "Wszędzie odłamki szkła"

10 osób nie żyje, a kilkanaście nadal znajduje się pod gruzami - to dotychczasowy bilans katastrofy budowlanej, do której doszło w południowo-wschodnich Chinach. W zaledwie kilkanaście sekund zawalił się tam hotel, w którym przebywały osoby poddane kwarantannie w związku z epidemią koronawirusa. - Wszędzie był pył, dookoła latały odłamki szkła. Byłem tak przerażony, że trzęsły mi się ręce i nogi - mówił jeden ze świadków zdarzenia.

Są nowe informacje w sprawie katastrofy, do której doszło w sobotę wieczorem w miejscowości Quanzhou w chińskiej prowincji Fujien. Z nieznanych dotąd przyczyn zawalił się tam hotel wykorzystywany do kwarantanny podejrzanych o zakażenie koronawirusem - kierowano do niego osoby, które same nie miały objawów, ale w ostatnim czasie mogły mieć kontakt z chorymi. W chwili zdarzenia w budynku przebywało około 80 osób. 

Zobacz wideo Chiny, koronawirus i tajemnice. Co ukrywa Xi Jinping?

Runął hotel, w którym trwała kwarantanna ws. koronawirusa. Akcja poszukiwawcza trwa

Na miejscu wciąż trwa akcja poszukiwawcza z udziałem ponad 800 strażaków i psów tropiących. Ratownicy wciąż poszukują kilkunastu osób, które znajdują się pod gruzami budynku. Chińskie władze potwierdziły, że zginęło co najmniej 10 osób. 9 osób wydostało się spod gruzów o własnych siłach, a kolejne 43 osoby zostały wydobyte przez ratowników. 

Z relacji świadków i lokalnych mediów wynika, że wszystko trwało zaledwie kilka-kilkanaście sekund. - Byłem na stacji benzynowej w okolicy i usłyszałem ogromny hałas. Spojrzałem w górę i zobaczyłam, jak hotel się zawala. Wszędzie był pył, wszędzie dookoła latały odłamki szkła. Byłem tak przerażony, że trzęsły mi się nogi i ręce - powiedział świadek zdarzenia w rozmowie z agencją Reutera.

Do piątku 7 marca w prowincji Fujian zanotowano 296 przypadki zakażenia koronawirusem. Jak podaje BBC, ponad 10 tysięcy osób mieszkających w regionie, które mogły mieć styczność z chorymi, zostało skierowanych na przymusową kwarantannę. Rodziny poszkodowanych wskazują na zaniedbania władz i przekonują, że nie było podstaw, by część z nich przebywała na kwarantannie. - Byli zdrowi, codziennie mierzono im temperaturę, a testy wykazały, że wszystko jest w porządku. Ja też przebywam na kwarantannie w innym hotelu i bardzo się martwię. Nie wiem, co robić - powiedziała agencji Reutera siostra jednej z kobiet, która ucierpiała w katastrofie.

Chińska agencja prasowa Xinhua poinformowała, że wyjaśnienia na policji składa zarządca hotelu. Na parterze hotelu trwał remont. Na razie nie są znane przyczyny tragedii.

***  W poniedziałek gościem Porannej Rozmowy Gazeta.pl będzie Łukasz Szumowski. Masz  pytanie na temat koronawirusa, które chciałabyś/chciałbyś zadać ministrowi zdrowia? Prześlij je na maila: redakcjagazetapl@agora.pl.

Więcej o: