Superwtorek - Amerykanie wybierają, kto zmierzy się z Trumpem. Coraz większe szanse ma Biden

Bernie Sanders prowadzi w prawyborach w Kalifornii, najludniejszym stanie USA. Jednak to były wiceprezydent Joe Biden zwyciężył w co najmniej 8 z 14 stanów, które wybierały kandydata Partii Demokratycznej w tzw. superwtorek. Tylko oni dwaj w praktyce zostają w grze, a wielkim przegranym jest miliader Michael Bloomberg, który wydał na kampanię 500 mln dolarów.
Zobacz wideo Karpa-Świderek (WWF): Nawet bezdomny z USA ma większy ślad węglowy niż statystyczny mieszkaniec planety

- Nie bez powodu nazywają to superwtorkiem! - powiedział w entuzjastycznym wystąpieniu były wiceprezydent Joe Biden. W 14 stanach Amerykanie zagłosowali w prawyborach Partii Demokratycznej - to najwięcej w jeden dzień. Większość stanów będzie głosować w nadchodzących miesiącach, jednak superwtorek w dużej mierze "ustawi" dalszą kampanię. I wygląda na to, że na pozycji lidera lewicowy Bernie Sanders zostanie zastąpiony przez centrowego Bidena. Senatorka Elizabeth Warren i miliarder Michael Bloomberg praktycznie stracili szanse na nominację. 

Sanders cztery lata temu przegrał prawybory z Hillary Clinton (która następnie przegrała z Donaldem Trumpem). Teraz postanowił spróbować sił jeszcze raz, podkreślając, że stoi za nim szeroki ruch społeczny, który domaga się nie powrotu do polityki sprzed ery Trumpa, ale poważnych zmian (m.in. w podatkach dla najbogatszych, powszechnej opiece zdrowotnej i walce ze zmianami klimatu). Wg prognoz Sanders wygrał prawybory w Kalifornii, najludniejszym stanie, który przyznaje największą liczbę delegatów (ci wybiorą kandydata Demokratów na konwencji). Ma też szanse na zwycięstwo w drugim największym stanie - Teksasie, jednak trwa liczenie głosów. 

Jednak to Biden wygrał co najmniej osiem stanów - podaje CNN. Wygrał m.in. w Virginii, Arkansas, Tennessee, Karolinie Północnej. Dużym wzmocnieniem - i ciosem dla konkurentów - jest wygrana w Massachusetts. To stan, z którego pochodzi Elizabeth Warren, a wg sondaży prowadził tam Sanders. Jednak ten znalazł się na drugim miejscu, a Warren - dopiero na trzecim. To cios szczególnie dla senatorki, która reprezentuje bardziej lewicowe skrzydło partii. Na pewno zaczną się pojawiać pytania, czy nie powinna zrezygnować z kandydatury i wesprzeć Sandersa, który wciąż ma szanse na nominację. 

Kampania Bidena wyraźnie zyskała pęd w ostatnich dniach. Po kiepskich wynikach w kilku pierwszych prawyborach w lutym, ale w ostatni weekend wygrał zdecydowanie w Karolinie Południowej - opisuje AP. Tuż przed superwtorkiem z wyścigu wycofali się inni centrowi kandydaci, Amy Klobuchar i Pete Buttigieg, co najpewniej zdecydowanie wzmocniło Bidena - jednoczy on wokół siebie szerokie pole zwolenników Demokratów, którzy nie popierają lewicowego skrzydła w postaci Sandersa i Warren.

500 milionów na kampanię i zero wygranych stanów

Na byłego wiceprezydenta głosowali starsi wyborcy, mieszkańcy przedmieść oraz Afroamerykanie, wśród których jest popularny. Sanders lepiej wypadł na zachodzie kraju (Utah i Kolorado) oraz w rodzinnym stanie Vermont. Na 78-letniego Sandersa zagłosowali młodzi wyborcy, Latynosi oraz demokraci o lewicowych poglądach. W swoim wystąpieniu - bez wymieniania go z nazwiska - krytykował Bidena. - Nie pokonamy Trumpa polityką pod hasłem: "niech będzie tak, jak było" - powiedział. Media zwróciły uwagę na (kolejną w tej kampanii) gafę byłego wiceprezydenta, kiedy zaczynając przemówienie... pomylił swoją siostrę i żonę. 

Były burmistrz Nowego Jorku, miliarder Michael Bloomberg w większości stanów zajął trzecie miejsce. Można uznawać go za największego przegranego prawyborów. Dołączył do wyścigu późno, ale przeznaczył na reklamy i kampanię oszałamiające 500 milionów dolarów. Nie brał udziału w wcześniejszych debatach i kilku pierwszych prawyborach, liczył jednak, że gigantyczne wydatki na reklamę dadzą rezultaty w superwtorek. Jednak w najlepszym wypadku zajął trzecie miejsce w 7 z 14 stanów, czasem pod progiem 15 proc. głosów. Wygrał jedynie w niewielkim terytorium zależnym - Amerykańskim Samoa. - To pokazuje, że nie można kupić wyborów, nawet, jeśli jesteś jednym z najbogatszych ludzi na świecie - powiedział komentator Terry Sullivan na antenie CBS News.

W prawyborach w superwtorek do podziału było aż 1357 delegatów czyli jedna trzecia wszystkich delegatów na konwencję. Ostateczny podział tych mandatów nie jest na razie znany. W tym momencie wszystko wskazuje jednak na to, że walka o nominację Partii Demokratycznej rozstrzygnie się pomiędzy Joe Bidenem i Bernim Sandersem. Według prognoz serwisu opisującego amerykańskie wyboru fivethirtyeight.com po superwtorku liderem wyścigu został były wiceprezydent. 

Na godzinę 6 rano czasu polskiego Biden może liczyć na 306 delegatów, Sanders na 220, a ponad 770 nie jest na razie zadeklarowanych.