Gra ludzkim życiem na granicy Turcji i Grecji. Zginął mężczyzna i dziecko. Strzały przy łodzi

22-letni mężczyzna i dziecko zginęli w ostatnich dniach na pograniczu Turcji i Grecji. By wywrzeć presję na Unię Europejską, władze w Ankarze wstrzymały kontrolowanie granicy i wręcz zachęcały migrantów i uchodźców do podróży. Grecja nie chce ich wpuścić. Na nagraniach z tureckich źródeł widać, jak grecka straż przybrzeżna niemal taranuje ponton oraz strzela w wodę obok niego.

22-letni Mohammad pochodził z Aleppo, przed pięcioma laty uciekł przed wojną do Turcji. Pracował w fabryce butów. Ale chciał mieć szansę na "nowy start", dlatego udał się na granice i próbował przestać do Grecji. Został postrzelony gumowym pociskiem i zginął - opisuje dziennikarka Jenan Moussa. To jedna z dwóch potwierdzonych ofiar śmiertelnych wśród migrantów i uchodźców, którzy w ostatnich dniach próbują dostać się z Turcji do krajów UE, przede wszystkim Grecji. Drugą jest niewymieniany z nazwiska chłopiec, który utonął przy wyspie Lesbos. 

W ciągu ostatnich dni tysiące migrantów i uchodźców, którzy przebywają w Turcji, ruszyło w kierunku granic z Grecją i Bułgarią. Władze Turcji przestały ich zatrzymywać, co robiły przez ostatnie kilka lat na mocy umowy z Unią Europejską. W zamian za zatrzymanie ich u siebie, Turcja otrzymuje od UE miliardy euro. Według dziennikarza Dave'a Keatinga Komisja Europejska na razie "nie jest w stanie powiedzieć", czy Turcja rzeczywiście łamie porozumienie. Jednak tureckie media od kilku dni transmitują zwożenie ludzi z Syrii, Afganistanu i innych państw w stronę granicy oraz pontony wypływające w stronę greckich wysp.

W sumie do Grecji dostało się w ostatnich dniach 1200 osób. Władze Turcji wielokrotnie zawyżają tę liczbę - co jest elementem wojny informacyjnej, której przedmiotem są uchodźcy. Władze Grecji oskarżyły Turcję o próbę wepchnięcia uchodźców do Europy. Z kolei migranci skarżą się, że zostali oszukani przez tureckie władze, które wcześniej zapewniały, że uchodźcy zostaną wpuszczeni do Grecji. Większość z nich tymczasem koczuje w tej chwili na małym skrawku ziemi niczyjej pomiędzy Turcją a Grecją.

Władze Grecji zapowiedziały w piątek, że mają zawiesić przyjmowanie wniosków o status uchodźcy od osób, które w sposób nieregularny przekroczyły granice. Siły bezpieczeństwa i wojsko aktywnie starają się powstrzymać migrantów i uchodźców przed jej przekraczaniem, zarówno na lądzie, jak i na morzu. Na pograniczu zgromadziło się kilka tysięcy osób. Niektórzy próbują przedrzeć się przez ogrodzenie. Straż graniczna i wojsko strzelają gazem łzawiącym. 

Greckie łodzie strzelają w pobliżu pontonów z uchodźcami 

Źródła tureckie opublikowały nagranie, pokazujące jak grecka straż przybrzeżna stara się powstrzymać ponton zmierzający na jedyną z wysp z Turcji. Widać, jak greckie łodzie niemal taranują pontony i odpychają je dalej. W pewnym momencie padają strzały do wody obok pontonu. "Odrażające zachowanie greckiej straży przybrzeżnej. Łódź pełna zdesperowanych uchodźców z Syrii taranowania, uderzana, w jej stronę padają strzały" - napisał analityk Charles Lister. W cytowanym przez dziennikarkę Liz Sly komunikacie Wysoki Komisarz ONZ ds. uchodźców podkreśla, że choć każdy kraj ma prawo kontrolować swoje granice, to jednocześnie powinien się w tym powstrzymać przed przesadnymi i dysproporcjonalnymi środkami, oraz zapewnić system obsługi wniosków o status uchodźcy w zorganizowany sposób".

Analityczka i eksperta ds. Bliskiego Wschodu Elizabeth Tsurkov we wpisach na Twitterze zwróciła uwagę, że dotychczas takie same metody - odpychanie, taranowanie, a nawet zatapianie pontonów - stosowała turecka straż przybrzeżna, w ramach wypełniania umowy z UE. "Oto brutalność, którą kupiły miliardy z Unii Europejskiej" - oceniła. 

Turcja chce wymusić wsparcie od UE

Decyzja prezydenta Recepa Tayyip Erdogana jest powszechnie postrzegana jako próba zaszantażowania Unii Europejskiej. Już wcześniej groził zerwaniem porozumienia i otwarciem tureckiej strony granicy. Teraz zapowiedział, że "miliony" migrantów mogą wkrótce skierować się na granice UE. 

Turcja chce w ten sposób wymusić na Unii uzyskanie wyższego wsparcia w swoich działaniach w Syrii. Do decyzji o otwarciu granic doszło po najpoważniejszej dotychczas eskalacji między tureckim wojskiem a siłami reżimu Baszara al-Asada w północnej Syrii. Dyktatora wspierają Iran i Rosja. Z kolei Turcja wspiera tam ostatnią enklawę zbrojnej opozycji w prowincji Idlib, kontrolowanej przez antyrządowe i dżihadystyczne milicje. Tylko w lutym zginęło tam 55 tureckich żołnierzy, a najszerszym echem odbiły się naloty syryjskich sił na pozycje tureckie z końca lutego - wówczas zginęło 34 żołnierzy, a wielu zostało rannych. W odpowiedzi Turcja niszczy sprzęt i zabija żołnierzy syryjskiej armii rządowej atakami dronów, zastrzelono też dwa myśliwce. Linia frontu przesuwa się w jedną i drugą stronę. Piątego marca Erdogan i Władimir Putin mają spotkać się i rozmawiać o deeskalacji walk. 

"Gra, rozgrywana przez potężnych, naraża życie niewinnych ludzi"

W poniedziałek ponad 70 organizacji niosących pomoc uchodźcom wystosowały wspólny apel do władz Unii Europejskiej. Na greckich wyspach organizacje od dawna mierzą się z trudną sytuacją. Teraz oczy świata znów skierowały się w tym kierunku, jednak przez ostatnie lata wciąż przybywali tam (mniej liczni) uchodźcy i migranci, zmuszeni do koczowania w niehumanitarnych warunkach. Jak piszą:

"Wyspy Egejskie znalazły się w stanie kryzysu. 5 lat zaniedbań w polityce UE doprowadziło w końcu do wielodniowych protestów. (...) Dostępnych miejsc jest jedynie 6178, a na Wyspach przebywa ponad 42000 osób ubiegających się o azyl. W tej chwili miejscowe społeczności przygotowują się na nagły wzrost przybywających osób."

Organizacje podkreślają, że "obecny pat w stosunkach pomiędzy UE, Grecją i Turcją musi zostać rozwiązany. Ta gra, rozgrywana przez potężnych, naraża życie niewinnych ludzi. To musi się natychmiast skończyć".  

Grecja została sama z tym kryzysem - społeczności na Wyspach w szczególności. Dziś Europa musi działać, aby naprawić 5 lat politycznych zaniedbań. Musi przyznać się do chronicznego unikania międzynarodowej odpowiedzialności i uznać, że dobra strategia polityczna może złagodzić skutki tej katastrofy wywołanej przez człowieka. Podczas gdy sytuacja humanitarna pogarsza się bardziej, niż ktokolwiek się spodziewał, wy, liderzy UE, jesteście odpowiedzialni i odpowiedzialne za zdecydowaną i skoordynowaną akcję w celu ochrony ludzkiego życia

- piszą. Wzywają do relokacji uchodźców z greckich wysp, wsparcia ośrodków prowadzonych przez greckie władze i stworzenie rejestru, który usprawni przetwarzanie wniosków o azyl.

Katastrofa humanitarna w Idlibie

Ofensywa w Idlibie, która w ostatnich dniach trafiła na światowe nagłówki z powodu konfrontacji sił Turcji i reżimu Baszara al-Asada, już od dłuższego czasu jest powodem cierpienia na niespotykaną skalę. Od grudnia przed walkami i bombardowaniami uciekło ponad 900 tys. ludzi. W rejonie już istnieją przepełnione obozy uchodźców z innych części Syrii. Wielu kieruje się do tureckiej granicy, jednak kraj nie puszcza już Syryjczyków. Wg doniesień są brutalnie traktowani i odpychani zabezpieczonej ogrodzeniem granicy. Dziesiątki tysięcy ludzi nie mają dostępu do schronienia, śpią pod gołym niebem i nie mogą zaspokoić podstawowych potrzeb. 

Polskie organizacje starają się nieść pomoc ofiarom wojny. Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej ogłosiło pilną zbiórkę środków na pomoc uchodźcom w północnej Syrii. Organizacja chce wysłać do Syrii specjalne schronienia (domy modułowe). Polska Misja Medyczna wspiera partnerską organizację, która niesie pomoc w Idlibie. Polska Akcja Humanitarna poinformowała, że przekaże 200 tysięcy złotych na pomoc potrzebującym. 

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Gra ludzkim życiem na granicy Turcji i Grecji. Zginął mężczyzna i dziecko. Strzały przy łodzi
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl