Koronawirus w Korei Płd. Przywódca sekty religijnej na kolanach błaga o wybaczenie

- Daliśmy z siebie wszystko, ale nie byliśmy w stanie powstrzymać rozprzestrzeniania się wirusa - powiedział w poniedziałek przywódca południowokoreańskiej sekty religijnej, błagając jednocześnie o wybaczenie. Jak podaje "The Guardian", ponad połowa zakażeń w Korei Południowej związana jest właśnie z tą sektą.

Jak podaje "The Guardian", Korea Południowa odnotowała największą, poza Chinami, liczbę przypadków zakażenia koronawirusem na świecie. Patogen potwierdzono u 4335 osób. Wskutek wywołanej przez wirusa SARS-CoV-2 choroby COVID-19 zmarło tam 26 osób.

Przewiduje się, że liczba przypadków w tym kraju wzrośnie, ponieważ ponad 260 000 osób związanych z  Kościołem Jezusa Shincheonji przechodzi badania. Ponad połowa zakażeń w Korei Południowej związana jest właśnie z tą sektą religijną z miasta Daegu.

"Proszę o wybaczenie. Nigdy nie sądziłem, że tak się stanie"

W poniedziałek założyciel i przywódca sekty Lee Man-hee przeprosił i na kolanach błagał o wybaczenie. Epidemię nazwał "wielką katastrofą".

Daliśmy z siebie wszystko, ale nie byliśmy w stanie powstrzymać rozprzestrzeniania się wirusa. Proszę o wybaczenie. Nigdy nie sądziłem, że tak się stanie, nawet w moich snach

- powiedział podczas konferencji prasowej przed kościołem w Gapyeong, kłaniając się nisko dwa razy w tradycyjnym geście upokorzenia i żalu. W czasie konferencji kilku protestujących wykrzykiwało obelgi wobec przywódcy. Spotkanie Lee Man-hee z dziennikarzami odbyło się dzień po tym, jak władze miasta Seulu złożyły wniosek do prokuratury o wszczęcie wobec niego i 11 innych przywódców sekty dochodzenia w sprawie ukrywania nazwisk członków, którzy odwiedzili Wuhan, miasto w Chinach, z którego pochodzi większość zakażeń koronawirusem na świecie.

Lee Man-hee twierdzi, że jest Mesjaszem, a jego wyznawcy wierzą, że poprowadzi do nieba 144 tys. osób.

Zobacz wideo Adam Hofman o koranawirusie: Zamiast poczytać, zorientować się, ulegamy stadnemu, głupiemu zachowaniu