Czechy. Protesty w Pradze. "Chcemy iść drogą UE, nie Orbana i Kaczyńskiego"

W niedzielę 1 marca ulicami czeskiej Pragi przeszli protestujący przeciwko wyborowi Stanislava Kreceka na Rzecznika Praw Obywatelskich. Uczestnicy protestu opowiadali się także przeciwko niszczeniu instytucji wymiaru sprawiedliwości i upolitycznianiu mediów. Na transparentach pojawiły się hasła nawiązujące m.in. do sytuacji w Polsce.

Organizatorem niedzielnych protestów w Pradze było stowarzyszenie Milion chwil dla demokracji, które organizowało największe protesty w Czechach po 1989 roku. Przyczyną manifestacji był wybór Stanislava Kreceka na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich. Uczestnicy protestów, podobnie jak czeska opozycja, uważają, że chce on bronić tylko niektórych praw niektórych obywateli i dystansuje się od reprezentowania takich osób, jak członkowie społeczności LGBT+ czy Romowie. Sam Krecek mówił, że RPO nie powinien zajmować się kwestią dyskryminacji, a sprawy takie jak odmowa wynajmu mieszkania Romom pozostają wyłącznie w kompetencji sądów - informuje portal CT24

Zobacz wideo Ogromne protesty w Pradze. Ludzie chcą dymisji premiera

Czesi protestują przeciwko premierowi i prezydentowi, bo niszczą demokrację

Wybór Stanislava Krzeczka na Rzecznika Praw Obywatelskich to tylko jeden z tematów podnoszonych podczas niedzielnych protestów w Pradze. Manifestujący domagali się także rezygnacji premiera Andreja Babiša, którego oskarżają o konflikt interesów, agenturalną przeszłość i podawanie nieprawdziwych informacji przy składaniu wniosków o dotacje unijne dla koncernu Agrofert (którego jest właścicielem). Protestujący sprzeciwiają się także rządom prezydenta Milosza Zemana, któremu zarzucają niszczenie instytucji wymiaru sprawiedliwości oraz sympatyzowanie z Rosją i Chinami. 

Wśród transparentów pojawiły się hasła nawiązujące do sytuacji w Polsce. "Chcemy iść drogą UE, nie Orbana i Kaczyńskiego" - mówił jeden z niesionych przez manifestantów baner. 

"Sytuację polityczną w Polsce i na Węgrzech postrzegamy jako bardzo niebezpieczną z punktu widzenia filarów demokratycznego państwa. W przypadku Polski chodzi o niezależne sądownictwo, na Węgrzech - wolne media. (...) To są najbardziej niepokojące dla nas przykłady. Ostrzegamy przed celowym niszczeniem demokratycznych instytucji w Czechach przez członków rządzącej partii ANO, komunistycznej KSCM, ksenofobicznej SPD Tomio Okamury, prezydenta Miloša Zemana i kolejnych niedemokratycznych polityków. Po to, by sprawy nie zaszły tak daleko jak w Polsce czy na Węgrzech" - mówił w rozmowie z OKO.press Jan Pinos ze stowarzyszenia Milion chwil dla demokracji.