Demonstracja opozycji w Moskwie. "Czeka nas terror, wymierzony we wszystkie grupy społeczne"

Ponad 22 i pół tysiąca zwolenników opozycji przemaszerowało centralnymi ulicami Moskwy. W piątą rocznicę zabójstwa opozycyjnego polityka Borysa Niemcowa, uczestnicy demonstracji wyrazili sprzeciw wobec polityki Władimira Putina.

Demonstranci żądali uwolnienia więźniów politycznych, powstrzymania forsowanej przez Kreml reformy konstytucji i zaprzestania łamania praw obywatelskich. W ocenie rosyjskiego obrońcy praw człowieka Lwa Ponomariowa, jeśli ludzie nie będą się sprzeciwiać, to władze będą postępować coraz brutalniej. - Trwa państwowy terror, biorą za nic i wsadzają na długie lata. Czeka nas terror, wymierzony we wszystkie grupy społeczne - we wszystko co się rusza - oświadczył lider ruchu "O Prawa Człowieka".

Demonstranci otoczeni kordonem policji i Gwardii Narodowej

Wszystkie ulice i place, którymi maszerowali opozycjoniści otoczone były przez oddziały policji i Gwardii Narodowej. Część uczestników słysząc nadawane przez policję komunikaty mówiła, że czuje się jak w strasznym filmie o świecie, w którym obywatele nie mają żadnych praw i są terroryzowani przez funkcjonariuszy sił porządkowych. Podobne demonstracje zorganizowano w Petersburgu i w kilkudziesięciu innych miastach Rosji.

Więcej o: