Syria. Ostre bombardowania szpitali i szkół, giną dzieci. "Zbliża się porażający punkt kulminacyjny"

Tylko jednego dnia w Syrii wojska rządowe wspierane przez Rosję zbombardowały kilkanaście szkół i szpitali. Zginęło ponad 20 osób, dziesiątki odniosły rany. Połowa ofiar to dzieci. W Syrii trwa eskalacja walk i - jak mówią organizacje humanitarne - największa katastrofa humanitarna od początku wojny.

- Porażający, niezważający na cywilów ostrzał artyleryjski i bombardowania mogły być prowadzone jedynie przez syryjski reżim - oznajmiła dyrektor generalna Lekarzy bez Granic Meinie Nicolai. Organizacje humanitarne i monitorujące konflikt informują, że tylko we wtorek zbombardowano kilkanaście celów cywilnych, w tym trzy placówki medyczne i szkoły. Reżim Baszara al-Asada i wspierająca go Rosja są regularnie oskarżani o celowe i przypadkowe ataki na cywilów. 

Lekarze bez Granic informują o 18 ofiarach i 185 rannych wśród cywilów. Wg innych źródeł liczba zabitych jest większa. Nawet połowa ofiar to dzieci, w tym uczniowie. Zginęli także nauczyciele zbombardowanych szkół. Prowincja Idlib na północnym zachodzie Syrii to ostatnia enklawa zbrojnej opozycji. Kontrolują ją wspierane przez Turcję milicje i organizacje ekstremistyczne. Wojska rządowe wraz z sojusznikami już wcześniej atakowały prowincję. Obecnie na terenie nieco większym od dużego powiatu jest ponad trzy miliony ludzi - w tym wielu uchodźców z innych części Syrii, którzy wcześniej uciekli do Idlib.

Sytuacja zaostrzyła się na początku grudnia, kiedy w północno-zachodniej Syrii wznowiona została - wspierana przez Rosję - ofensywa przeciwko rebeliantom i dżihadystom. Do działań zbrojnych włączyła się Turcja, która wspiera antyrządowe i dżihadystyczne milicje w Idlib, nie chce przyjmować kolejnych syryjskich uchodźców i próbuje zatrzymać siły prezydenta Asada. Sytuacja jest też napięta w kontekście międzynarodowym. Z jednej strony Rosja i Turcja prowadzą rozmowy. Z drugiej - tureccy żołnierze (a zatem żołnierze NATO) są regularnie ostrzeliwani i giną z rąk wojsk Asada, ale też Rosji. 

"Washington Post" w komentarzu redakcyjnym pisze, że wojna zbliża się do "porażającego punktu kulminacyjnego", tymczasem rządy państw Zachodu są zajęty swoimi podziałami wewnętrznymi. Dlatego reakcja na horror w Syrii jest "tragiczne wyciszona". Amerykański dziennik wzywa, by Stany Zjednoczone i Europa wywarł "maksymalny nacisk" na Władimira Putina i dały do zrozumienia, że zapłaci wysoką cenę - m.in. w postaci nowych sankcji - jeśli "nie powstrzyma rzezi". 

Prawie milion uchodźców, ludzie śpią na gołej ziemi

Według szacunków ONZ już ponad 900 tys. ludzi musiało uciec przed nową ofensywą. Cześć chroni się w obozach, w których panują skrajnie trudne warunki, brakuje dostępu do środków higienicznych czy elektryczności, a prowizoryczne schronienia nie zapewniają dostatecznej ochrony przed chłodem. Zima w Syrii jest deszczowa, a temperatury spadają do kilku stopni. W lutym pojawiła się fala mrozu i śnieg. Według relacji organizacji pomocowych, w najgorszym momencie ludzie - głównie dzieci - codziennie zamarzali na śmierć. Dziesiątki tysięcy osób nie mają żadnego schronienia, śpią na polach i ulicach.

Doktorzy Lekarzy bez Granic opisują, że wśród rannych w ostatniej fali bombardowań były osoby z obrażeniami mózgu oraz wymagające amputacji. Bomby spadały w pobliżu działających szpitali i - jak opisuje AP - lekarze pracowali pośród wybuchów, dźwięku syren i paniki ludzi. Atak na szpitale nie tylko zagrażają cywilom i lekarzom, ale też niszczą sprzęt konieczny do ratowania życia.

Ludzie uciekają nie tylko przed samymi bombami, ale też z obawy przed pozostaniem na terenach przejmowanych przez siły reżimu Asada. Na nowym nagraniu, wykonanym w jednej z zajętych miejscowości, widać jak żołnierze armii syryjskiej rabują wyposażenie z opuszczonych domów. Ludziom pozostałym w tych miejscach grożą podejrzenia o współpracę ze zbrojną opozycją - co może oznaczać tortury i śmierć - lub wcielenie do wojska

Polskie organizacje chcą nieść pomoc w Syrii

Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej ogłosiło pilną zbiórkę środków na pomoc uchodźcom w północnej Syrii. Organizacja chce wysłać do Syrii specjalne schronienia (domy modułowe). Koszt jednego domu to sześć tysięcy złotych. Stanowiłyby one schronienie dla ludzi, którzy porzucili domy i pomimo zimowej pogody są zmuszeni spać na ulicach i polach. Organizacja prowadzi zbiórkę na ten cel. Można ją wesprzeć przez Facebooka lub stronę organizacji pcpm.org.pl.

Polska Misja Medyczna informuje, że prowadzi od 4 lat działania medyczne w prowincji Idlib. Organizacja w Syrii finansuje dostawy leków ratujących życie, opatrunków, środków do znieczulenia i odkażania. Trafiają one do lekarzy pracujących w szpitalach prowadzonych przez Humanitarian Message Organization - podaje PMM. Jej działania można wesprzeć przez stronę pmm.org.pl.

PAH jest kolejną polską organizacją, która włączyła się w pomoc uchodźcom w prowincji Idlib. Polska Akcja Humanitarna poinformowała, że przekaże 200 tysięcy złotych na pomoc potrzebującym. Organizacja apeluje też o kolejne wpłaty na rzecz Syryjczyków. Ludzie szukają ratunku w obozach dla uchodźców, ale większość z nich jest przepełniona i nie może przyjąć nikogo więcej - mówi Rafał Grzelewski z PAH. - Wiemy, że 80 tys. osób śpi po prostu na ulicy, pod drzewami, a czasami nawet na polach, wśród śniegu, bez dostępu do wody, jedzenia i toalet - opisuje. Organizacja apeluje o wsparcie dalszej pomocy.  

Wesprzeć działania Polskiej Akcji Humanitarnej w Syrii możesz przelewem: Alior Bank S.A. 02 2490 0005 0000 4600 8316 8772 (z dopiskiem Syria), poprzez stronę internetową: pah.org.pl i dołączając do klubu PAH SOS i wspierając PAH comiesięczną darowizną.

Więcej o: