USA. Ostre starcie w debacie Demokratów. Sanders pod ostrzałem, Bloomberg (znów) kiepsko

Bernie Sanders, najbardziej lewicowy z kandydatów w prawyborach Partii Demokratycznej, utrzymuje swoje prowadzenie - i coraz bardziej jest celem ataków pozostałych kandydatów. Tak było na kolejnej debacie we wtorek. Jednak według CNN ta debata mu nie zaszkodzi, źle wypadł za to miliarder Michael Bloomberg i... moderatorzy.

Kandydaci Partii Demokratycznej w amerykańskich wyborach prezydenckich starają się zatrzymać marsz Berniego Sandersa po nominację. W kolejnej debacie telewizyjnej rywale senatora z Vermont przekonywali, że ma on zbyt lewicowe poglądy, by wygrać wybory prezydenckie z Donaldem Trumpem. 

Kontrkandydaci 78-letniego Berniego Sandersa zarzucali mu, że jego propozycje są zbyt kosztowne i że nie przedstawił planu sfinansowania takich programów jak powszechne ubezpieczenia zdrowotne, czy darmowe studia w uczelniach publicznych. Centrowi kandydaci argumentowali, że jego ambitne plany mają być nierealistyczne. - Nie tylko skończy się na wyborze Donalda Trumpa, ale stracimy większość w Izbie Reprezentantów. I to jest ważne - argumentował były burmistrz miasta South Bend, Pete Buttigieg.

Były burmistrz Nowego Jorku i miliarder Michael Bloomberg ostrzegł, że nominacja Sandersa zakończy się dla Demokratów "katastrofą". Sam Bloomberg również był ostro krytykowany - za to, że przez wiele lat był republikaninem i wspierał kandydatów tej partii i za to, że chce „kupić” wybory wydając na nie setki milionów dolarów. Senator Elizabeth Warren zarzuciła Bloombergowi, że starał się skłonić swoją podwładną do aborcji, czemu Bloomberg stanowczo zaprzecza. 

Jednak wg dziennikarza Chrisa Cillizzy z CNN Sanders - choć nie miał dobrych odpowiedzi na kilka z ataków - to poradził sobie w niekorzystnej sytuacji i "o ile nic poważnie się nie zmieni', to po prawyborach w kolejnych stanach powinien umocnić swoje prowadzenie. Dziennikarz pozytywnie ocenił też Buttigiega, który jego zdaniem świetnie wypada w debatach oraz Bidena. Były wiceprezydent radzi sobie w prawyborach poniżej oczekiwań, jednak w tej debacie przeprowadził mocne i skuteczne ataki na konkurentów. Z kolei Bloomberg miał wypaść lepiej, niż w poprzedniej debacie, jednak wciąż kiepsko. Nie miał dobrej odpowiedzi na krytykę swoich niestosownych żartów i obraźliwych komentarzy wobec kobiet. 

Wg sondażu po debacie najlepiej wypadł Sanders - zaimponował on 45 proc. pytanych widzów. Za nimi byli Biden (43 proc.) i Warren (40 proc.). Bloomberg zrobił dobre wrażenie na 25 proc. widzów. 

Bez pytań o klimat czy koronawirusa

Debata była chwilami chaotyczna, kandydaci mówili jednocześnie i przekrzykiwali się. Moderatorów krytykowali niektórzy komentatorzy. CNN opisuje, że czasem nie interweniowali, gdy kandydaci przekrzykiwali się przez dłuższy czas, a w innych wypadkach robili to bez potrzeby. Z kolei pytania miały dotyczyć zbyt wąskich tematów czy były typu "ulubiony cytat", podczas gdy pominięto inne bardzo ważne sprawy, jak klimat, epidemię koronawirusa czy imigrację. Brak wątku kryzysu klimatycznego wytknęła między innymi członkini kongresu popierająca Sandera, Alexandria Ocasio-Cortez. "Przerażające" - napisała na Twitterze. 

Czy rywalom udało się osłabić pozycję Berniego Sandersa okaże się w najbliższą sobotę podczas prawyborów w Karolinie Południowej. Pierwszym testem dla Michaela Bloomberga będzie 3 marca, czyli tak zwany super-wtorek, kiedy prawybory odbędą się równocześnie w 14 stanach.